Archive for January, 2006

Google monopolistą?

Każdy chyba zna google. Najlepsza wyszukiwarka internetowa. Jednak google to nie tylko wyszukiwarka. Jest Google Talk, jest Google Earth i pare innych rzeczy z ramienia Google. Jak narazie jest to solidna firma. Jednak, za nie długo może dojść do tego, że znaczek “Google” będzie na wszystkim: monitory, komputery, batony Google… Wydaje się śmieszne, ale powoli może do tego dojść. Fajnie, że jest to bardzo dobra firma, ale ja osobiście boje się tego, że Google zostanie wielkim monopolistą. Żaden monopol nie jest dobry.
Nie podoba mi się w google także to, że wspierra monopol Microsoftu. Prawie wszystkie bardzo dobre programy mają swoją alternatywe na inny system/komputer. Taki Photoshop jest na Windowsa i na MacOS’a. Inne mają swoją wersje na Windows i na Linux. Niesety, żaden program ze stajni Google nie jest ani na MacOS’a, ani na Linuxa. No chyba, że nie umiałem znaleść.

Dev C++ i Qt

Dzisiaj będzie o programowaniu. Pare dni temu zainteresowałem się biblioteką do GUI o nazwie Qt. Miałem pare problemów z nią, więc teraz chciałbym napisać jak to coś zainstalować na Dev C++.
Najpierw trzeba zainstalować Dev C++. Instalator można ściągnąć stąd. Teraz trzeba zainstalować binarke Qt, którą natomiast można pobrać stąd. Nawiasem mówiąć, ta strona jest dość okropna jeśli chodzi o nawigacje i znalezienie tego co się chce. Jeśli chodzi o instalacje Qt, to najlepiej zainstalować w tym samym katalogu do Dev C++. Jak instalator będzie się pytał o ścieżke do MinGW, to trzeba podać ścieżke do Dev C++. Jak się wszystko zainstaluje, to trzeba skonfigurować Dev C++, a raczej kompilator (narzędzie->opcje kompilatora). Zakładka katalogi. Jeśli Dev C++ jest zainstalowane w innym katalogu niż Qt, to trzeba podać ścieżke do binariów (Qt\bin), bibliotek (Qt\lib) i nagłówków C++(Qt\include). Jeśli chodzi o nagłówki, to trzeba podać wszystkie podkatalogi po kolei, tu nie ma przeszukiwania podkatalogów. Jeśli Dev C++ jest zainstalowane w tym samym katalogu co Qt, to wystarczy skonfigurować to ostatnie. Teraz można zrobić nowy projekt. No i oczywiście trzeba skonfigurować ten projekt ( projekt->opcje projektu ). Zakładka parametry. Teraz do konsolidatora (kto wymyślił, żeby tłumaczyć nazwe linker?!) trzeba dodać biblioteki. Na pewno trzeba dodać trzy biblioteki: “libQtCore”, “libQtMain” i “libQtGui”. Teraz projekt powinien się skompilować. I uważać trzeba na wersje Qt i kursu. Qt 4 nie ma kompatybilności ze starymi wersjami.
Tak przy okazji, to polecam używać qmake. Znacznie przyśpiesza i upraszcza pracę.

Syn zła - odcinek 2

-Jak to po nas? - Wtedy elf spojrzał na mój miecz, a raczej na znak na rękojeści. Był tam wykuty z białego złota (najcenniejszy metal, jaki można znaleźć w naszym świecie) orzeł zabijający węża. Herb zakonu Białego Orła. Zakonu, który zrzeszał ludzi, aby walczyć ze złem. W praktyce po prostu zabijali gobliny. Sto lat temu zakon przestał istnieć. -Karitan “Bystre Oko” - zwróciłem wzrok ku drugiemu gospodarzowi - i Natirar “Ostra Sieczka”. -Nienawidzę tego przezwiska. - Burknął krasnolud. -Niegdyś członkowie zakonu Białego Orła. Po naprawdę wielu latach zakon się o was upomina. -Nie kłam! - Krzyknął z gniewem Kritan. - Zakon nie istnieje od stu lat! I Ty dobrze o tym wiesz! -Zakon nie istnieje, to prawda. - Odpowiedziałem spokojnie. - Jednak sprawy, które on rozpoczął nie zostały jeszcze rozwiązane. -Bzdura! Ostatnia sprawa, która zniszczyła zakon zniszczyła również siebie samą. -Jesteś tego pewien? -Widziałem jak umierał. -Umierał? Co ty możesz wiedzieć o umieraniu takiej siły jak tamten stwór zrodzony z czystej energii? Wierz mi, to coś nie umarło, tylko zasnęło na wiele lat. Elf usiadł na przeciwko mnie. Zamyślił się chwile. -Nawet, jeśli to, co mówisz jest prawdą, to jak chcesz go zabić? -Stworów zrodzonych z energii nie da się zabić. Trzeba je unicestwić. -No właśnie! Tylko jak? W tej chwili, zupełnie nie zauważony wcześniej Natirar przyszedł z 2 kuflami piwa, kieliszkiem i butelką wina. Postawił kieliszek i butelkę przed elfem, kufel z piwem dał mnie, a drugi postawił na puste miejsce przy stole. Schowałem miecz do pochwy, a krasnolud zamknął drzwi z karczmy i usiadł. Elf nalał sobie wina. -To już zostawcie mnie. -A, dlaczego mamy ci ufać? Skąd mamy wiedzieć czy mówisz prawdę? - Spytał Nartir -Zabierzcie ze sobą swój dawny rynsztunek. Nie bierzcie prowiantu, jest już przygotowany. Jutro o świcie przyjdę po was. Pójdziemy do waszego starego znajomego. -Kogo? - Spytał ze zdziwieniem Karitan -Maga. -Tego starca siedzącego w książkach?! - Spytał elf - Tego czarodzieja od siedmiu boleści? Tego… -Uspokój się. - Powiedział spokojnie drugi z gospodarzy powoli sącząc piwo. -Tak. O niego mi chodzi. -Po, co on nam? I w ogóle, co chcesz zrobić? -Jest on nam potrzebny, bo wie więcej niż my wszyscy razem wzięci. -Jakoś to nie pomogło w pokonaniu sto lat temu zła, które nawiedziło Hartrer. -Więcej dowiecie się później. Do zobaczenia jutro! Krasnolud chwycił mnie za ramie i nie pozwolił wstać. -Nie wyjdziesz dopóki nie skońžczysz piwa! - Powiedział władczym tonem. Po chwili namysłu usiadłem wygodnie i dalej piłem powoli piwo. Pół godziny później wyszedłem.

Syn zła - odcinek 1

Rozdział 1 - dobre wejście Wszedłem do karczmy. Zobaczyłem dwóch jej gospodarzy: elfa i krasnoluda. Krasnolud jak zwykle czyścił kufle z piwa. Elf krzątał się tu i uwdzie sprzątając po wczorajszym dniu. Godzina była młoda, więc nikogo w karczmie nie było poza nami. Na pierwszy rzut oka trudno było powiedzieć czym jestem. Długie włosy mogły wskazywać na rase elfów, jednak nie miałem szpiczastych uszu. Muskuły i miecz przy moim pasie wskazywały na rase ludzi barbarzyńžców, jednak oni po pierwsze gole głowy, a po drugie chodzą prawie nadzy, aby pokazać jacy to oni umięśnieni. To może jestem zwykłym pospolitym człowiekiem? Tylko skąd się wzięło to białe jak śnieg pasemko na środku głowy. I jakim cudem udało mi się mieć tak zadbane włosy, przy wojowniczym trybie życia? Krasnolud był niski. Bar był specjalnie stworzony dla jego wysokości. Miał krótko ścięte brązowe włosy. Nie miał brody. Na pierwszy rzut oka wygląda jakby był gruby, jednak gdyby się przyjrzeć można było się domyśleć, że to jego mięśnie brzucha. U krasnoludów mięśnie brzucha wyglądają zupełnie inaczej niż u innych podobnych rasach. Na rękach i nogach też nie brak było mu mięśni. Patrzał na mnie, jakby chciał mnie zabić. Widać nie lubił nieznajomych. Elf natomiast był szczupły i wysoki. Nie oznaczała to jednak, że nie miał mięśni. Wręcz przeciwnie, gdyby chciał mógłby przenieść niezbyt lekkiego krasnoluda przez wiele krain. Zapewne nie raz to już robił. Włosy elfa też były krótko ścięte koloru blond, brody także nie miał. Typowy elf z typowymi szpiczastymi uszami. Tak stałem przy drzwiach spoglądając to na krasnoluda, to na elfa. Za każdym razem kiedy spoglądałem na krasnoluda widziałem corazto bardziej nieufne i złowieszcze spojrzenie. Usiadłem przy pierwszym stole. Wyciągnąłem swój miecz i położyłem go na stoliku. Nie puściłem rękojeści. Po chwili konsternacji poszedł do mnie elf i powiedział władczym tonem: -Jeśli przyszedłeś tu, aby się pobić to wyjdź. Nie chcemy tu takich jak ty. Powolnie odwróciłem wzrok od miecza i spojrzałem na niego i z całą powagą i spokojem powiedziałem: -Ja tu przyszedłem po was. Od autora: Wpadłem na pomysł, aby spróbować napisać jakąś historie. Nie wiem czy mi się uda napisać ją tak, żeby się podobała. Nawet nie wiem, czy uda mi się ją skońžczyć, ale się jeszcze zobaczy. Jeśli komuś się chce czytać to byłbym wdzięczny za komentarze. Uwagi dotyczące ortografii mile widziane.