Z pewnych względów opuściłem forum TGSA (nie spodobał mi się admin) i chciałem zrobić nowe forum z bardziej dorosłymi adminami (czyli sobą i dwoma modami). Pierwszy dzieńž: piękny. Ponad 250 postów. Kilkunastu ludu. Drugi dzieńž: klapa? Kilka postów, mało ludzi w sumie weszło. Pytanie mam małe: o co chodzi? Czy ludzią się znudziło? Czy zapomnieli? Totalnie nie rozumiem od czego może zależeć sukces takiego forum.
http://pixo.ovh.org/ Jakby ktoś chciał zobaczyć.
Mękary
Jestem zmoczony,
w swoich myślach zauroczony.
Jestem tu i tam.
Jestem wszędzie sam.
Jestem.
Po prostu gestem.
Tu i tam mnie nie ma.
Wszędzie być, dylemat?
Tutaj mnie widzisz,
tam ze mnie szydzisz.
Tutaj jesteś,
tam mnie nadal
Jestem?
To tylko kilka słów,
napisanych przez poetę.
Rozumiesz chodź trochę
słowo, przekaz, myśl, jego cechę?
Śni się
Śpie.
Śnie?
(my?)
Ja też
Ja nie
(my?)
Ja tu
Ja tu
(ty?)
Śpie?
(my?)
Śnie?
(my?)
A może to tylko sen,
a ja właśnie się budze?
Wiele jest myśli w mojej głowie
Dużo strawy w moim brzuchu
Głębokie są blizny na moich plecach
Jednak ja idę
myśląc o tym co się dzieje
czując ciągły głód
i z prostymi plecami
Idę boso, aby kamienie na mojej drodze cięły głębiej
Idę głęboko oddychając, aby czuć wiatr pełną piersią
Idę z otwartymi oczami, aby niczego nie przeoczyć
Idę z podniesionym czołem, aby pokazać, że się nie boje
A jeśli kiedyś przyjdzie mi odejść
to chce odejść podczas życia,
a nie podczas umierania
Znowu zrobiłem nowy blog. Oby ten dłużej przetrwał niz ostatni.
Rozdział 2 - Życia dnia wczorajszego Dzieńž był gorący i duszny. Nasza trójka jednak niezmordowanie przemierzała piaski pustyni. Szliśmy tak bez słowa pół dnia. Ja nie chciałem jeszcze nic mówić, a oni nie pytali. Albo zaczęli już wierzyć, albo ich to nie obchodziło. Może po prostu znudziła się im karczma? A może po prostu chcieli zakońžczyć sprawę z Daktrolem? Nikt chyba nie znał ich zamiarów ani tego dnia na pustyni, ani 100 lat temu. Daktrol. Nazwa pochodząca z języka starych magów. Oznaczała mniej więcej “stwór z energii”. Tak naprawdę nazywali tak wszystko, co nie miało materii, a zrozumieć tego nie umieli. Nazwa, jaka przetrwała to “Ojciec Zła”. Niezbyt oryginalna, jednak nazwę “Daktrol” zna zbyt mała ilość osób. Wielu już nie pamięta, co tak naprawdę stało się ponad wiek temu. Ci, którzy w tym uczestniczyli w dużej mierze zginęli. Inni umarli już ze starości. W karczmach nikt o tym nie rozmawiał. Zawsze się znalazł ktoś, kto stracił bliskich przez “Ojca Zła”, więc wszyscy się bali o tym wspominać. Daktrol to była wredna bestia. Nie zabijała bezpośrednio ludzi, tylko przejmowała nad nimi kontrole i zabijała bliskie osoby ofiary. Na początku, nikt nie łączył domowych mordów z zewnętrzną siłą, jednak pewnego dnia zebrała się grupa magów, która gorąco debatowała nad problemem plagi domowych mordów. Połączyli kilka faktów i postawili diagnozę. Zajęło im to cały dzieńž. A przynajmniej tak powiedzieli innym. Tak naprawdę, tylko jeden mag wiedział, co tak naprawdę się dzieje. Reszta tylko słuchała. Przez godzinę. Resztę dni spędzili na piciu szlachetnego wina. Nikt z nich nie zdawał sobie sprawy, co ich atakuje. Tylko ten jeden jedyny mag dobrze wiedział, co robić. Cała ta śmiechu warte “konferencja” przeszła do historii świata jako “II debata Gharilda” (pierwszą taka debata została przeprowadzona półtora wieku wcześniej przez bardzo mądrego maga imieniem Gharild). Mag, o którym mówiłem nazywa się Ihrald. To właśnie do niego zmierzamy. Po tej debacie na światło dzienne nie wyszła żadna cenna informacja. Jedyne, o czym się dowiedziały osoby, których nie było na debacie (także inni magowie) to informacje w stylu “zostało to omówione” i “jest plan jak temu zaradzić”. Wtedy na scenę wszedł zakon Białego Orła, który nigdy nic pożytecznego nie robił, poza zabijaniem kilku goblinów, które w rzeczywistości nikogo nie atakowały. Zakon chciał zdobyć sławę. Skońžczyło się na tym, że przestał istnieć. Nikt tak naprawdę nie wie, skąd przybył “Ojciec Zła”. Pewnego dnia po prostu zaczęła się plaga domowych mordów. Po pewnym czasie pewien dziwny stwór w postaci czerwonej kuli z oczami został zaobserwowany. Początkowo próbowano się z nim porozumieć, jednak nikt nie wracał cało z prób spotkania się z nim. Wielu tak zwanych mędrców szukało sensu jego istnienia. Niektórzy mówili o końžcu świata, inni mówili o tym, że to atak jednego z sąsiednich pańžstw. Szkoda tylko, że potem się okazało, iż Daktrol zabijał wszystkie nacje i rasy. Nikt też nie znał zamiarów ówczesnych błędnych rycerzy, bohaterów i innych śmiałków. Tak naprawdę ginęli pod sztandarem Białego Orła. Wszyscy, poza jednym elfem, jednym krasnoludem i jednym magiem. I wszystko grało, jak korbki ogromnej, niezrozumiałej maszyny. Z tym, że ta maszyna się nie stażała.