Rozdział 2 – Życia dnia wczorajszego Dzieńž był gorący i duszny. Nasza trójka jednak niezmordowanie przemierzała piaski pustyni. Szliśmy tak bez słowa pół dnia. Ja nie chciałem jeszcze nic mówić, a oni nie pytali. Albo zaczęli już wierzyć, albo ich to nie obchodziło. Może po prostu znudziła się im karczma? A może po prostu chcieli zakońžczyć sprawę z Daktrolem? Nikt chyba nie znał ich zamiarów ani tego dnia na pustyni, ani 100 lat temu. Daktrol. Nazwa pochodząca z języka starych magów. Oznaczała mniej więcej “stwór z energii”. Tak naprawdę nazywali tak wszystko, co nie miało materii, a zrozumieć tego nie umieli. Nazwa, jaka przetrwała to “Ojciec Zła”. Niezbyt oryginalna, jednak nazwę “Daktrol” zna zbyt mała ilość osób. Wielu już nie pamięta, co tak naprawdę stało się ponad wiek temu. Ci, którzy w tym uczestniczyli w dużej mierze zginęli. Inni umarli już ze starości. W karczmach nikt o tym nie rozmawiał. Zawsze się znalazł ktoś, kto stracił bliskich przez “Ojca Zła”, więc wszyscy się bali o tym wspominać. Daktrol to była wredna bestia. Nie zabijała bezpośrednio ludzi, tylko przejmowała nad nimi kontrole i zabijała bliskie osoby ofiary. Na początku, nikt nie łączył domowych mordów z zewnętrzną siłą, jednak pewnego dnia zebrała się grupa magów, która gorąco debatowała nad problemem plagi domowych mordów. Połączyli kilka faktów i postawili diagnozę. Zajęło im to cały dzieńž. A przynajmniej tak powiedzieli innym. Tak naprawdę, tylko jeden mag wiedział, co tak naprawdę się dzieje. Reszta tylko słuchała. Przez godzinę. Resztę dni spędzili na piciu szlachetnego wina. Nikt z nich nie zdawał sobie sprawy, co ich atakuje. Tylko ten jeden jedyny mag dobrze wiedział, co robić. Cała ta śmiechu warte “konferencja” przeszła do historii świata jako “II debata Gharilda” (pierwszą taka debata została przeprowadzona półtora wieku wcześniej przez bardzo mądrego maga imieniem Gharild). Mag, o którym mówiłem nazywa się Ihrald. To właśnie do niego zmierzamy. Po tej debacie na światło dzienne nie wyszła żadna cenna informacja. Jedyne, o czym się dowiedziały osoby, których nie było na debacie (także inni magowie) to informacje w stylu “zostało to omówione” i “jest plan jak temu zaradzić”. Wtedy na scenę wszedł zakon Białego Orła, który nigdy nic pożytecznego nie robił, poza zabijaniem kilku goblinów, które w rzeczywistości nikogo nie atakowały. Zakon chciał zdobyć sławę. Skońžczyło się na tym, że przestał istnieć. Nikt tak naprawdę nie wie, skąd przybył “Ojciec Zła”. Pewnego dnia po prostu zaczęła się plaga domowych mordów. Po pewnym czasie pewien dziwny stwór w postaci czerwonej kuli z oczami został zaobserwowany. Początkowo próbowano się z nim porozumieć, jednak nikt nie wracał cało z prób spotkania się z nim. Wielu tak zwanych mędrców szukało sensu jego istnienia. Niektórzy mówili o końžcu świata, inni mówili o tym, że to atak jednego z sąsiednich pańžstw. Szkoda tylko, że potem się okazało, iż Daktrol zabijał wszystkie nacje i rasy. Nikt też nie znał zamiarów ówczesnych błędnych rycerzy, bohaterów i innych śmiałków. Tak naprawdę ginęli pod sztandarem Białego Orła. Wszyscy, poza jednym elfem, jednym krasnoludem i jednym magiem. I wszystko grało, jak korbki ogromnej, niezrozumiałej maszyny. Z tym, że ta maszyna się nie stażała.
Kategorie
Archiwa
- styczeń 2012 (5)
- październik 2011 (1)
- luty 2011 (1)
- maj 2010 (1)
- grudzień 2009 (3)
- październik 2009 (1)
- wrzesień 2009 (1)
- sierpień 2009 (1)
- lipiec 2009 (1)
- czerwiec 2009 (1)
- maj 2009 (3)
- kwiecień 2009 (1)
- styczeń 2009 (1)
- październik 2008 (1)
- wrzesień 2008 (1)
- czerwiec 2008 (1)
- maj 2008 (2)
- kwiecień 2008 (1)
- marzec 2008 (1)
- grudzień 2007 (2)
- listopad 2007 (5)
- październik 2007 (1)
- wrzesień 2007 (4)
- sierpień 2007 (2)
- lipiec 2007 (2)
- czerwiec 2007 (4)
- maj 2007 (2)
- kwiecień 2007 (4)
- marzec 2007 (6)
- luty 2007 (10)
- styczeń 2007 (10)
- grudzień 2006 (11)
- listopad 2006 (15)
- październik 2006 (14)
- wrzesień 2006 (7)
- sierpień 2006 (10)
- lipiec 2006 (10)
- czerwiec 2006 (10)
- maj 2006 (11)
- kwiecień 2006 (9)
- marzec 2006 (15)
- luty 2006 (6)
- styczeń 2006 (4)
- grudzień 2005 (2)
0 Responses to “Syn zła – odcinek 3”