Daily Archive for kwiecień 29th, 2006

Wczoraj widziałem dresów

Przekaz raz jeszcze
Nie powiedziałeś wprost
Nie powiedziałeś wcale
Ja Cię potrafie zrozumieć doskonale

Ale ty nie mówisz wprost.
Tylko jakiś kit wciskasz.
Czegoś tu nie jaże.

Bo ja słuchać umiem dobrze
Wy słuchać nie umiecie wcale
Ja musze Wam otworzyć głowy
I wtedy rozbudzić w Was iskierke myśli

Ogieńž pali ludzi
Ognisko, niby nic takiego
Ktoś rozpali
Ktoś dołoży do ognia
Ktoś znów dołożył do ognia
Ktoś je zgasi
Naprwadę nic takiego

Ognisko, przychodzą ludzie
Gospodarz je rozpala
On i Ona się poznają
On i On się biją
On i Ona się przytulają

Gospodarz dołożył do ognia
On i Ona ze sobą rozmawiają
On i On ze sobą piją
On i Ona się nadal przytulają

Gospodarz znów dołożył do ognia
On i Ona się polubili
To coś nowego
On i On są przyjaciółmi
To coś trwałego
On i Ona się kochają
To coś pięknego

Takie wielkie wydarzenia
Tylu wspaniałych ludzi
Tylko tutaj, tylko teraz
Tylu nas tu

Gospodarz zgasił ognisko
Niestety, trzeba wracać do domu

Życie jest najlepszą telenowelą, bo interaktywne

Ludzie, to przedziwny gatunek. Uważają się wszyscy za takich mocnych, a ich największa siła – uczucia – sprawia im najwięcej szkód. Stwórzmy sobię pewną historię. Tylko nie mówcie mi, że to się w życiu nie zdarza, bo słyszałem ciekawsze historie, jednak nie mogę ich przytoczyć. Otóż osób dramatu jest 5. Adam, Łukasz, Magda, Kasia i Ania. Wszystko się zaczeło od Adama, który podkochiwał się w Kasi. Pytał się ciągle Łukasza o to, aby mu pomógł z Kasią. Magda natomiast, zakochana w Adamie, prosiła o rady Anię. Wszyscy to jedna paczka przyjaciół. Szczegóły tej historii są mało ważne. Finał jest taki: Kasia chodzi z Łukaszem, a Adam z Magdą. Ale to nic, bo paczka się rozpadła: Adam i Łukasz przyjaźnią się ze sobą oraz z Magdą i Kasią. Magda jest zła na Kasie, Kasia na Magde, a Ania rozmawia tylko z dziewczynami.
Historyka jak z nudnej telenoweli. Niby nic takiego, ale gdyby pomyśleć co mogło by się stać, gdyby jedna osoba była w stanie sterować resztą. Nie koniecznie kłamać, wystarczyło by umiejętnie wypowiedzieć niektóre sprawy. Taka osoba byłaby w stanie zrobić wszystko. Od spasowania i zostawienia wszystkich w neutralnej przyjaźni, do zrobienia jednego wielkiego bałaganu, w którym wszyscy byli by źli na wszystkich. Ludzie tak naprawde nie wiedzą jaką moc posiadają i co gorsza, nie wiedzą jak się nią posługiwać. Efektem tego jest taka a nie inna sytuacja.
Mam w takim razie pytanie. Skoro jedna osoba potrafi wysterować dwójką innych, to czemu nie od razu setką? Albo całym narodem? Bo to przecież możliwe. Pytanie tylko, czy ludzie są ta silni, że jeden potrafi sterować wieloma innymi, czy tacy słabi, że wielu innych, da się sterować przez jednego?