Rozdział 3 – stary znajomy
Dzień był gorący i duszny. Nasza trójka jednak niezmordowanie przemierzała piaski pustyni. Szliśmy tak bez słowa cały dzień, który chylił się ku końcowi. Pomyślałem, że można by zrobić postój. Popatrzałem na swoich dwóch towarzyszy. Dobrze znali drogę i nie zamierzali się zatrzymywać. Z resztą i tak nie było już daleko. W pewnym momencie spostrzegliśmy, że pustynie przemierzają dwie osoby. Szli w naszą stronę.
-Nartir. Ty masz dobry wzrok, widzisz co to za jedni? – spytał spokojnie Karitan
-Na razie, to ja widzę tylko jakieś kropki.
-Idziemy dalej, czy zbaczamy z drogi? – spytałem
-Nie! – odparł zdecydowanie elf – Wątpię, żeby chcieli atakować.
-A skąd takie przeczucie?
-Ludzie mają dziwny nawyk do oceniania świata tylko wzrokiem, mimo iż mają 4 inne zmysły. Do tego nie umieją przetwarzać informacji, które potrafią zebrać.
-A tak po naszemu mówić jeszcze umiesz?
Elf spojrzał na mnie z ogniem w oczach. Kontynuował jednak swój wywód spokojnie jakbym nic nie powiedział.
-Otóż, gdyby chcieli nas zaatakować, to by nie szli w naszą stronę otwarcie. Kryli by się. Do tego, kto by w dwie nieuzbrojone osoby atakował trzy uzbrojone?
-Mówiłeś, że widzisz tam tylko dwie kropki.
-Mówiłem to jakąś chwile temu. Teraz widzę, że to nie ludzie idą. Prawdopodobnie to trolle lub ogry. Nie jestem w stanie w tej chwili określić. Spotkamy się z nimi za jakieś 150 metrów. – po chwili milczenia – To dziwne.
-Co jest dziwne? – spytałem z wrodzoną ciekawością.
-Ten po lewej to ogr. Ten po prawej to troll.
-No i co w tym dziwnego? Prawdopodobnie pracują gdzieś na jakiejś posiadłości.
-Z tym, że to nie jest tyle troll, co trolka.
-Kobieta troll? Tutaj? To iście dziwne. Może ten ogr, to ochroniarz trollki. Troll, zamożny władca domu wysłał swoją żonę na zakupy do miasta. Wysłał także ochroniarza, żeby żonie nic się nie stało.
-Wszystko by się zgadzało, gdyby nie to, że ochroniarz jest bez broni.
-Dziwna rzecz, w istocie. A jak Ty myślisz?
-Myślę, że związki między gatunkowe są zakazane i potępiane na całym świecie. A oni właśnie uciekają.
-To co robimy?
-Nic. Przejdziemy, jakby nigdy nic. Jak już mówiłem, wątpię, żeby mieli nastrój do walki.
Więc przeszliśmy, bez słowa. Kiedy oddaliliśmy się, elf powiedział:
-Trolka jest brzemienna.
-Robi się coraz ciekawiej.
-Nie jesteśmy tu po to, aby rozmyślać o tym kto kogo przeleciał! – powiedział krasnolud z lekkim zniecierpliwieniem – A tak w ogóle, to jesteśmy na miejscu.
Nie widzi mi się. Rzadko dodajesz kolejne i troche wieje nudą…
Ostatnio przestawałem dodawać kolejne, bo mature miałem. Wybaczcie.