Archive for November, 2006

60

“I czuć się geniuszem”
Całując bełkot
Zataczając się po granicy
Płynę w słowach
Tonąc w treściach

I kochając swoją twórczość
Dotykam siebie
Rozpalam
I palę dalej

Uchwycę i przepiszę
Dodam sobie głupi tytuł
I zapragnę więcej

Kochając się z bełkotem
Plując bełkotem
I czuć się geniuszem

59

To tylko nasze sumienie
Co to prawda?
Zespół czynników odpowiadających rzeczywistości
Czy może to jedna wielka rzecz
Przed którą nikt nie ucieknie
Lub też ogół rzeczy które nas dołują
I nie pozwalają żyć

A może to wszystko na raz?
Wtedy to by dopiero było śmieszne
I takie
Prawdziwe

Jeśli tak jest
To śmierć jest prawdą
A życie
To tylko nasze sumienie

Odcinek 4

    Ale co z powrotem do domu? Przecież chodząc tak i poznając świat nie dojdę do domu. Może by tak zawołać „mamo”? Kiedyś to odnosiło skutek, ale czasy się zmieniły. Nie, to już nie jest ten świat co kiedyś. Słyszałem nawet, że teraz świat jest dorosły. Zastanawiam się co to znaczy.
Wiem! Wezwę taksówkę. Ona powinna wiedzieć jak dojechać do mojego dmu. Ale jak wezwać taksówkę? Może po prostu powiem:
-Taxi!
Czekam. I nic. Pewnie ten u góry nie usłyszał. Może krzyknę głośniej:
-Taaaaaxxxxxxxxiiiiii!
-Zawrzyj ryj!
Czyżby ten u góry odpowiedział? Pierwszy raz do mnie przemówił. To dla mnie cudowna chwila. Ale nie. To jakiś stary babsztyl w oknie na 2. piętrze.
-Jak pani śmie udawać Boga?!
O! Trzeba się oddalić, bo „ta u góry” zaczęła rzucać niezidentyfikowanymi obiektami spadającymi wprost na nasze głowy. Pewnie myśli, że biedny jestem i że potrzebuję pomocy materialnej. Ale ja na takie rzeczy za dobry jestem. Innym na pewno się ta stłuczona doniczka bardziej przyda. Ale dziękuję. Są jednak na tym świecie dobrzy ludzie.
-Przy panie odzyskuję wiarę w ludzi! – krzyknąłem
-Spierdalaj!
Czyżbym słyszał?! Nie… Ona nie powiedziała „kocham Cię” prawda? Na wszelki wypadek się oddalę.
    No więc znów idę, modląc się o to, żebym mógł do domu dojść. Ale co ja czuję? Co za smród. Ciekawe co to? Wiem! To ten leżący na chodniku facet. Tak od niego śmierdzi, że mógłby się przesunąć! Ale nie! On sobie tutaj leży bezkarnie i nie ma zamiaru się przesunąć. Co za grubiaństwo i bak mydła. Ale zaraz. Jemu może coś być. Może jest chory? Albo ranny? Albo napadły go stare babcie, którzy widziały w tym biednym człowieku bogu ducha winnego satanistę? Co za biedak. Zaraz mu pomogę. Ale ten smród jest nie do wytrzymania. To pewnie żul, który wypił za dużo i zasnął z nadmiaru alkoholu. Nie ma sensu mu pomagać. Zasłużył na to. Zadzwonię po policję! Wezmą go na izbę wytrzeźwień. Tak! Ale nie mogę tego zrobić. Za taką izbę trzeba płacić. A ten żul jest w stanie zapłacić tylko za tanie wina. Nie mogę mu tego zrobić, bo to w końcu tylko niewinny i biedny żul. Zostawię tego biedaka. Ktoś inny pewnie się nim zajmie. Dużo tutaj jest ludzi. Wszyscy omijają żula szerokim łukiem. Pewnie im ten żul śmierdzi. Jak oni mogą go tak omijać? Przecież ten człowiek może być w potrzebie. Ale nie. Ludzi nic to nie obchodzi. Mają własne sprawy. Własnych żuli do ratowania. Nie potrzebnym im dodatkowy. A ten tutaj żul jest sam. Biedny. Szkoda, że nikt nie chce mu pomóc. Cóż. Zostaje mi ci życzyć szczęścia biedny żulu.
    Ale zaraz. Co ja widzę? Taksówka. Pewnie czeka specjalnie dla mnie. Trzeba wejść. Wchodzę. Wszedłem. Taksówkarz nie jedzie.
-Proszę pana, proszę jechać!
-A gdzie?
A właśnie! Nie powiedziałem gdzie. Taksówki mogą wozić nie tylko do domu, ale także z domu gdziekolwiek sobie zażyczę. Co za genialna i praktyczna technoliga.
-Do mojego domu proszę.
-Że co?
Co znowu? Następna osoba mnie nie rozumie. Co za los. Czyżby ludzie nie rozumieli zdania ze słowami „mój dom”? To pewnie to. Ale jak im to wytłumaczyć?
-Ale jaka ulica? – zapytał.
-No jak to jaka? Moja!
-Ale nazwa?
Nazwa? Zaraz, zaraz. Mama mi dała specjalną karteczkę, dzięki której, będę mógł komunikować się ze światem. Wręczyłem i pojechałem do domu. Nareszcie.

58

“Nie chcę aby ten wiersz był nazwany”
Po co się idzie spać?
Żeby jutrzejszego dnia wstać
A co jeśli się nie chce wstać
To się nie idzie spać?

57

“I am only lost”
There is no world
There is no space
There is only no

In my head
In my venis
There is no blood

Only me
In this world
With no space

I am not afraid
I am only lost

Kochany Eryk :*

Jak sam Eryk powiedział, przejadł mu się wygląd mojej strony. No i dzięki temu mam nowy lay. Dzięki Eryk. :* Bóg Ci to w dzieciach wynagrodzi.

56

“Tylko czemu każdy sztorm mnie bawi?”

Nie mam władzy
Nad swym życiem
Po prostu płynę z wiatrem zdarzeń

A co jeśli człowiek
Nie jest stworzony do władzy
Tylko do żeglugi?

Wiatr sobie wieje skąd chce
A Ty sobie płyń
I walcz z falami

A może tak skoczyć
I płynąć z wiatrem?
Zmęczę się i utopię
Czy może uda się uciec?

Tylko od czego ja chcę uciec?
Od życia?
Czy od wiatru
Bez którego nie było by życia

Nie mam władzy nad swoim życiem
I chyba nigdy nie miałem
Tylko czemu każdy sztorm mnie bawi?

55

“Czas na zmiany”

Dziwnie się dziś czuję
Na pamięć widzę świat
To tutaj obmyśliłem swój plan
A moja moc i siła
To tylko mała cząstka tego co mam

Bełkot moich myśli
Trafia prosto w serce
Tych co mnie lubią
Tych co mnie czytają
Tych co mnie czują

Czas na zmiany

Historie Pana Władka - Odc. 3

Oddała mi skasowany bilet. Ale po co mi skasowany bilet? Miałaś rozmowę rozpocząć! Jak tak ludzie mogą?! Czy ja proszę o zbyt wiele? Nie lubię cię już! A masz!
-Pani intelektualne osądy stoją na poziomie Australopithecusa!
No! Teraz ci pojechałem po ambicjach. Dawno tak chamsko komuś nie pojechałem. Oby cię zabolało jędzo!
-Oh! Dziękuję. Jaki pan miły.
Że co? Że jak? Ludzie słyszą jakiś mądry wyraz i już się cieszą. Nikt mnie na tym świecie nie rozumie.
-Masz małe piersi!
Zadziwiające ilu ładnych „mężów stanu” przyszło bronić jednej głupiej kobiety. Zostałem subtelnie poproszony o opuszczenie autobusu. Może powiedzieć, że wręcz nosili mnie na rękach. No i znowu jestem na przystanku. Czas chyba wracać do domu. Dobra myśl! Tylko mam małe pytanie: gdzie ja do cholery jestem? Wiem! Spytam kogoś o drogę! Na pewno się z kimś zapoznam. Ktoś idzie:
-Przepraszam, jak mogę dojść do mojego domu?
-Spadaj pan! I nie ćpaj pan więcej.
Nie ćpaj? Znaczy mam go nie pytać więcej? No dobrze, ale dlaczego? Pewnie nie zrozumiał tego co do niego powiedziałem, jak ta kobieta z autobusu. Mój poziom intelektualny jest pewnie za wysoki. Spróbuje zniżyć się do ich poziomu. O! Ktoś idzie.
-Przepraszam, jak mój dom dość do?
Zaśmiała się. Dlaczego? Czyżbym powiedział coś śmiesznego? Ale to nie możliwe. Nie opowiedziałem kawału ani nic. Wiem! Pewnie jestem za inteligentny na takie proste rozmowy. Pewnie coś przekręciłem lub coś. Cóż. Pozostaje mi tylko iść przed siebie. Kiedyś dojdę do domu przecież. Świat chyba nie powinien być zbyt duży, prawda?
    Dom widzę. I następny. Czuje się jak w cyrku. Tutaj ładny żółty dom. Tutaj natomiast zielony. A naprzeciw czerwony. A tu nagle rozsypująca się szara kamienica. Ludzie nie mają za grosz gustu. Zaraz pewnie zobaczę dom w różowe ciapki. Albo byka namalowanego. O! Jest namalowany byk. Nawet ludzie sobie podpisali swój dom: „kuchnia meksykańska”. A co mnie do ciężkiej cholery obchodzi w jakim stylu oni mają urządzoną kuchnię? A w ogóle kuchnia to nie wszystko. Pewnie łazienkę mają obskurną. Ludzie zrobią wszystko, aby się pochwalić.
    I znów rozsypująca się kamienica. Pewnie lokatorzy nie płacą. Ludzie bez pracy, bo pewnie boją się roboty chwycić. Wychodzą na dwór i co? I chleją! Ale zaraz. Może kupię butelkę i zaznajomię się? Miałbym przyjaciół kiedy będę chciał. Ale nie. Taka znajomość byłaby fałszywa. Do tego jak z takimi znajomościami się na mieście pokazać? „Cześć, jestem mgr. Inż. Chemii i mam znajomych żuli.” Tak! To jest moje marzenie. Zostanę mgr. Inż. Chemii. Wtedy bym poznał pełno magistrów na moim poziomie intelektualnym. Ale po co by mi wtedy byli znajomi żule? Może do eksperymentów? Ale nie. Na studiach dadzą mi specjalnie dobranych żuli do eksperymentów. {Poznawanie żuli to zdecydowanie zły pomysł. Trzeba iść dalej.
    Tylko ja nadal nie mam pojęcia gdzie jestem. Może zaraz dojdę na koniec świata? Albo dojdę do Chin? Swoją drogą nigdy nie byłem w Chinach. Warto byłoby wziąć mapę i się tam wybrać autobusem. Pewnie będzie trzeba wziąć bułkę ze sobą. I papier toaletowy, bo tam chyba nie ma normalnych łazienek. A swoją drogą to czemu tam nie jest normalnie? Muszą udziwniać sobie życie. Mówią innym językami i jeszcze udają, że nie rozumieją normalnego. Ci ludzie to dopiero głupi są. Jakby nie mogli wszyscy mówić normalnie? Ale nie. Oni muszą mieć własny język. Co za egocentryzm! Nie! Zdecydowanie nie chcę tam jechać. Jeszcze po temu „ichniemu” będą mnie obrażać. Albo spytają o godzinę, a ja nie będę w stanie rozwinąć rozmowy. Co to byłby za wstyd. Co za strata… Strata dla tej osoby, bo nie będzie w stanie ze mną porozmawiać. Nie! Nie chcę tam jechać. Nie ma sensu sobie nawet bułki robić.

54

“Są naprawdę piękne”

Dlaczego anioły nie mają skrzydeł?
Chodzą bezkarnie po ziemi
Przytulają się nie zawracając głowy
Oddają życie nie tracąc swojego

Dlaczego skrzydła rosną po śmierci?
Nie można latać za życia
Spać z wiatrem i pływać w górze
Być wolnym

Czemu na swoje skrzydła muszę czekać latami?
A anioły spotykam codziennie
Chcą się przytulać
Bo są naprawdę piękne