“Człowiek?”
Harmonia jest po to
Aby zapanować nad chaosem
Chaos jest po to
Żeby nie panować nad harmonią
A po co jest
Człowiek?
“Człowiek?”
Harmonia jest po to
Aby zapanować nad chaosem
Chaos jest po to
Żeby nie panować nad harmonią
A po co jest
Człowiek?
Bez zdjęć?
Zdjęcia przypominają
Zdjęcia pamiętają
Zdjęcia niektóre bolą
Zdjęcia które cieszą
Zdjęcia Cię nie przytulą
W chwilach smutku
Zdjęcia nie wyrzucą
Biurka przez okno
Gdy jesteś wkurwiony
Zdjęcia nie mają uczyć
Nie są strachem
Nie są ludźmi
Nie są Tobą
Ale jaki byłby ten wiersz
Bez zdjęć?
“Zakrzywiającą rzeczywistość”
Dym może puścić każdy
Igłę wbić także każy umie
Uciekanie mamy w genach
Strach nas goni
Tylko silni mają władzę
Aby zapanować nad sobą
A co jeśli
Nie jestem ani jednym
Ani drugim?
Jestem granicą?
To mi się podoba
Bycie granicą
Zakrzywiającą rzeczywistość
“Kto ją tak naprawdę ma?”
Strach
Przed wami
Leży
Bóg
Nad wami
Stąpa
A wy
Czołgacie się
A władza?
Kto ją tak naprawdę ma?
“Oby ludzie nie zniknęli”
Zagubieni w strachu
Macie omamy
Zagubieni w dziczy
Macie nóż
Zagubieni wśród ludzi
Nie macie zupełnie nic
Tylko innych ludzi
Ja się nie czuję zagubiony
Tylko czemu mam omamy?
Po co mi ten nóż?
Oby ludzie nie zniknęli
Że tyle tego zła na świecie
Walę głową w ścianę
Może zacznę krwawić
Może zacznie mnie to bawić
A może to wszystko powinien jeden wielki chuj sztrzelić?
Jakoś nie umiem się w to bawić
Jakoś nie umiem się wykrwawić
Aż dziw
Że tyle tego zła na świecie
Wstałem dzisiaj rano. Nie musiał mi ból głowy mówić, że dzisiaj będzie zły dzień. Wystarczyło, że robił to kalendarz, bo dzisiaj 14 Lutego – dzień zakochanych. Ale ból głowy i tak mi przypominał o tym, że dzisiaj jest naprawdę zły dzień. Kto go prosił?
Dzisiaj wiele par powie sobie komercyjne „kocham Cię”, tak jakby nie mogły tego mówić w żaden inny dzień roku. On przygotuje kolacje, kupi pierścionek i paczkę prezerwatyw. Ona przygotuje się na długą grę wstępną i szybki numerek. Wszystko jak co dzień, z tym, że dzisiaj będzie to kosztowało o wiele więcej i wszyscy się będą tego spodziewać. A ona nawet weźmie parę tabletek na ból głowy, tak profilaktycznie. Wszystko oczywiście z czerwonym serduszkiem, aby atmosfera była odpowiednia.
Zadziwiające, że akurat czerwone serduszko, które nijak nie przypomina realnego, jest symbolem miłości. Ciekawe kto wymyślił taki kształt i kolor? Może ktoś, kto za często widział dupę swojej żony, że postanowił to uwiecznić na górze „serduszka”? To dlaczego na dole jest taki szpiczasty trójkąt skierowany w dół? Może chciał przestrzec innych, że miłość to spadanie w dół i bez trójkąta małżeńskiego się żyć nie da? A kolor czerwony dlatego, że od miłości może Cię krew zalać? Ten św. Walenty musiał być męczennikiem
A swoją drogą, to ciekawe jak wyglądają walentynki w związku, gdzie obydwoje są masochistami? „Kochanie! Z okazji walentynek chciałabym ci przypierdolić tą siekierą w twarz.” A w odpowiedzi: „Wiem, że mnie kochasz kochanie, ale ja Cię tak mocno kocham, że chcę pierwszy dać Ci prezent na walentynki. Zrzucę cię z 10 piętra.” Miłość jednak nie zna granic. A w związku sadomasochistycznym? „Cześć kochanie. Rozbierz się, a ja z okazji walentynek przywiąże cię do krzesła i popieszczę prądem.” Ci to pewnie nudzić się będą, jak prądu zabraknie.
10 rano. Trzeba iść do sklepu, po bułki. Z każdego sklepu zaatakują mnie czerwone serduszka. Chleb w kształcie serduszka, pizza w kształcie serduszka, lizaki w kształcie serduszka z napisem „kocham cię”. Zastanawiam się, kiedy zaczną sprzedawać owoce w kształcie serduszka. Taki banan w kształcie serduszka z napisem „Jak mnie kochasz, to mnie zjedz. A jak mnie zdradziłeś, to się udław.”. Ciekawe jaka kobieta by tego nie kupiła? Ciekawe jaki facet by się bał nie bał zjejść czegoś takiego?
Jakoś mi się nie udziela ten nastrój walentynkowy. No bo jak ma mi się udzielać, skoro jestem sam? A może to święto jest skierowane do mnie też? Tak! Na pewno sprzedawcy chcą, abym kupił drogie czerwone wino i się nim najebał! Albo, żebym kupił sok pomidorowy. Ale nie! Oni chcą, żebym oddał krew! I dał swoje serce do przeszczepu. Żeby jakaś stara schorowana babcia dostała młode serce. Zakochała się potem i przeleciała jakiegoś młodzieńca. Tak! To o to chodzi! Nie mam partnerki to nie jestem godny życia w społeczeństwie. Ale ja was przejrzałem i nie dam się!
A tak swoją drogą, to ciekawe czy idzie się jakoś wbić w ten nastrój? Może ktoś wynalazł jakiś syrop na „zły nastrój w walentynki”? Albo tabletkę? Ale ja głupi jestem! Przecież ktoś już to wynalazł! Nazywają to „Viagra”. Ciekawe czy jak łyknę sobie tego, pobiegnę nago do parku i pomacham… ręką, to czy jakaś staruszka się zlituje i powie mi: „z okazji walentynek z chęcią cię przelecę”. Ale wole nie. Jeszcze jakiś pedał z chujem w ręku zacznie mnie gonić. Albo gorzej! Jakiś świadek jehowy z biblią w ręku zacznie mnie nawracać! To byłby horror.
Przeszedłbym się po parku. To mnie uspokaja. Ale dzisiaj nie ma sensu tam iść. Będzie tam wiele zakochanych pożal się Boże par. Nie ma sensu iść. A przynajmniej nie bez kałasznikowa i zapasem amunicji.
Za każdym razem kiedy widzę te wszystkie całujące się pary, mam ochotę wyciągnąć siekierę. Każda para całująca się wygląda jakby jednej stronie odcięto język, więc chce go podpieprzyć drugiej stronie. A później druga strona cała zakrwawiona w migowym krzyczy: „gdzie mój język?”. Na to pierwsza strona, nie mniej zakrwawiona, ale szczęśliwa, dumnym głosem: „ktoś się nie bał i zajebał”. I wtedy zaczyna uciekać. Ciekawe czy już planowali małżeństwo? Może już byli u księdza na zapowiedziach? „Wie ksiądz, ślub się nie odbędzie, bo mój przyszły ukradł mi język i wyjechał do Meksyku.” A ksiądz na to: „shit happens”.
Czas wyjść z domu. I co widzę? Walentynkowa promocja w sklepie z komórkami: „jak kupisz komórkę, drugą dla swojej ukochanej dostaniesz gratis”. Walentynkowa promocja w sklepie z odzieżą: „jak kupisz jedną sukienkę, to drugą dla swojego ukochanego dostaniesz gratis”. Walentynkowa promocja w sex shopie: „jeśli kupisz dzisiaj wibrator, to zestaw prezerwatyw dla całej rodziny – gratis”. I oczywiście klinika kardiologiczna: „z okazji walentynek darmowe badanie serca”.Ale przecież wszyscy wiedzą, że zakochanie to choroba umysłowa, a nie kardiologiczna. Ale co tam. Niech będzie. Ciekawe czy tam sprzedają bułki w kształcie serca? Albo mięso sprzedają? Albo może żywe pielęgniarki na wagę? Im mniejsza, tym drożej zapłacisz.
Ciekawe jaka jest promocja w sklepie z bronią? „Za kupienie strzelby w walentynki darmowe 2 naboje – dla ciebie i twojej ukochanej”. Aż chce się zapytać: kiedy jest dzień teściowej? I ile strzałów z metra w twarz taka teściowa przetrzyma? Swoją drogą, to w takich sklepach sprzedają także łuki i strzały. Dobrym sposobem byłoby zawiązać sobie sznur na strzale. Upolować taką strzałą jakąś laskę, strzałem w serce. Tak poudawać takiego małego, sadystycznego, amora. Pociągnąłbym wtedy za sznur i miałbym wesołe walentynki. Wprawdzie musiałbym wtedy zmienić orientację seksualną z heteroseksualny, na nekrofil, ale co tam. Z tą strzałą byłbym taki pociągający. Żadna kobieta nie była by w stanie się oprzeć. Szkoda tylko, że policjanci już tak.
Ciekawe co robią inni samotni w ten dzień? Idą do baru ze znajomymi? Idą na tańce zapoznawcze? Podcinają sobie żyły? A to wszystko z nudów. Pewnie producenci żyletek też odczuwają wzrost sprzedaży w walentynki.
Cóż. Dzisiaj wszyscy się cieszą. I zakochani konsumenci, i sprzedawcy pod deszczem forsy. A może ja też sobie kupie coś, co będzie dobre dla mojej duszy? Coś w stylu arszeniku? Napiszę w pożegnalnym liście, że mnie pracodawca rzucił. Była by niezła afera. Ale czymś w końcu trzeba się zająć w walentynki, prawda?
“Jak o drzewie”
Każdy może zobaczyć drzewo
Ale nikt nie myśli
O drzewie
A jeśli myślą
To tylko
Jak o drzewie
“Ludźmi”
Boże
Aleś mnie rzucił
Na rozstaje dróg
Na ostre kamienie
Na zatracenie
Ale ja skaczę
Na tych kamieniach
Na Tobie
A życie zabawą
Dla ludzi bez obaw
Wolnych
I zabezpieczonych
Ludźmi
“Nareszcie”
Zło tegoroczne
Świat się nie skończył
A ja chcę żyć
Jestem słabym graczem
Ale czemu
Zawsze się czuję
Jakbym wygrywał?
A tu życie toczy się dalej
Zapach mnie dusi
Tegoroczne zło
Kiedyś wróci
Nareszcie