Tam jest wojna. Tam są ci, którzy walczą. Więc czemu tutaj przyszedł wróg? Czemu atakuje mnie tą kulą energii? Co ja teraz mam zrobić? Uciec? A więc ucieknę. Uchyliłem się. Kula poleciała dalej. I leci nadal. On jej nie zatrzymał. Pewnie nie chciał atakować mnie. I nie atakował. Ale gdzie ten atak zmierza? Leci wprost na moje miasto. Czy powinienem zatrzymać tą kulę? Tak, powinienem. A więc lecę. Dogoniłem. W sumie nawet nie było to trudne. Zaparłem się nogami i wyciągnąłem ręce, aby zatrzymać atak mojego wroga. Dotknąłem i poczułem jak ręce zaczynały mnie palić. Tak, to jest jeden z tych bardzo silnych ataków. Jeden z tych, który niszczy milimetry twojej własnej ochrony energetycznej. Przez to, atak wypala ci tyle samo milimetrów skóry. A jeśli nie masz tyle siły, aby zatrzymać atak, to wypala ci coraz więcej. Aż dochodzi do tego, że nie jesteś w stanie niczego blokować i po prostu giniesz. Bardzo fajna sprawa, z uwagi na to, że właśnie mam taką sytuację. Nie uda mi się przeżyć tego ataku. Ale samą kulę powstrzymam. Wystarczy, że złącze swoją energię z energią tej kuli. Wtedy wprawdzie zginę na miejscu. Ale miasto ocaleje. Może to i lepiej? W końcu zawsze chciałem być bohaterem. W sumie to nawet żyć mi się już nie chce. Gdyby nie ta praca, to bym się zanudził tym życiem. A tak mamy tutaj psikusa, ktoś mnie zaraz zabije. W sumie nawet chciałbym uścisnąć dłoń i podziękować osobie która mnie zaraz zabije. Ale chyba nie zdążę przed tym, jak mnie zabije. Zostanę bohaterem mamo. Jesteś ze mnie dumna? Choć, z drugiej strony, to pewnie będzie jej smutno. W końcu jej jedyne dziecko zaraz zginie. Wprawdzie w bardzo chwalebny sposób. Ale czym jest chwała, kiedy się po prostu nie wraca? Wspomnieniem? Trochę mi szkoda mojej matki. Do tego żonę mam. I dziecko w drodze. Jak oni będą się czuli po mojej śmierci? I co z moim dzieckiem? Mam je osierocić zanim się jeszcze urodziło? Ma nie widzieć go wcale? Nie słyszeć jego pierwszych słów? Nie sprzeczać się z nim, nie przeżyć tych wszystkich chwil z nim? Będę bohaterem. Ale nie zrobię tego. Nie dam się zabić tutaj. Nie mogę. Zatrzymam tą kulę energii. Muszę tylko włożyć w to więcej siły. Muszę to zatrzymać za wszelką cenę. Udało się. Nareszcie. Kula energii została zniszczona. Teraz trzeba dobiec do atakującego. Stoi tam. Podbiegam do niego.
-Nie zabijesz mnie dzisiaj!
Krzyknąłem i zmarłem z wycieńczenia.
0 Responses to “Narodziny bohatera”