Michał przebudził się już zupełnie. Czas na zmiany. Michał nawiązał kontakt telepatyczny.
[Michał] Samaelu.
[Samael] Tak panie?
[Michał] Mamy robotę.
[Samael] Oczywiście.
Samael wyglądał prawie jak człowiek. 2 ręce i 2 nogi. Do tego jeszcze ogon. A jego kolana i łokcie mogły się zginać w obydwu kierunkach. Większość czasu spędzał na czworaka. Nie było to dla niego tak trudne, jak dla człowieka z uwagi na jego anatomię. Samael żył na ziemi. Ukryty, ale wolny.
[Michał] Minęło dużo czasu odkąd ostatni raz schodziłem na ziemię.
[Samael] Powód musi być waży w takim razie. Cóż to się stało panie?
[Michał] Nadchodzi koniec świata. A my musimy mu zapobiec.
[Samael] Koniec świata? Władca Trzech Bram nie chciał jeszcze kończyć świata, z tego co mi wiadomo.
[Michał] Nie bądź głupi Samaelu! Po pierwsze, to nie sprzeciwiłbym się Bogu. A po drugie, to nie on chce końca świata. Nikt nie chce. Ale jest duże prawdopodobieństwo, że koniec nastąpi. A my mamy temu zapobiec.
[Samael] A w jaki sposób nastąpi ten koniec? I jak chcesz temu zapobiec?
[Michał] Raf, posłaniec Boga, zakochał się w ziemskiej dziewczynie. Za niedługo zechce ją zapłodnić i spłodzić syna. Kara Boska za złamanie zasad jednak go nie ominie. Zostanie zgładzony, co doprowadzi do buntu aniołów. Wtedy nastąpi wielka wojna. Przeżyje tylko Gabryś, który zgładzi Boga.
[Samael] Niezbyt optymistyczna przepowiednia. A jak chcesz zapobiec tej wojnie? Chcesz zgładzić Gabriela? Albo może Rafaela?
[Michał] Nie będę zabijał własnych braci! Do tego nie mogę zgładzić Rafa tak czy owak, bo to doprowadzi do wojny. Trzeba zgładzić niepostrzeżenie tą ziemską kobietę. Wtedy Rafael nie będzie miał już dla kogo złamać przykazań Boga. I dlatego Ty mi jesteś potrzebny. Musimy znaleźć tą niewiastę. I najlepiej gdybyś ty sam ją zgładził.
[Samael] A ty panie będziesz miał wtedy czyste ręce? Rozumiem.
[Michał] Ruszajmy!
I zniknęli. Nie wiedzieli jednak o tym, że ktoś inny słyszał ich rozmowę.
[Gabriel] Drogi Misiu. Nie wiem kto ci zdradził tą przepowiednie. Nie wiem co jutro się stanie. I nie mam pojęcia, czy to ja zgładzę naszego władcę. Ale wiem, że nie pozwolę ci nikogo zabić. Ani człowieka, ani archanioła, ani demona.
I zniknął, by ich śledzić.
W czasach ósmego dnia…
[Bóg] Michale. Obiecałem ci, że stworzę zastępy aniołów, którymi będziesz władał. Nie okłamałem cię. Oto tysiąc twoich podwładnych. Za każdym razem, gdy narodzi się nowy człowiek, narodzi się także nowy anioł. Kiedy człowiek zginie, anioł zginie razem z nim. A śmierć dla człowieka, oznaczać będzie piekło. Gdy odpokutują swą karę, przejdą do nieba. A wtedy staną się jednością ze swoim aniołem stróżem.
[Michał] Jestem zaszczycony.
[Bóg] Jednak to nie wszystko. Każdy z was, moje archanioły, dostanie sługę – demona. Michale, ty dostaniesz stwora, który będzie znał każdego człowieka, jego życie, oraz imię jego stróża.
[Michał] Nazwę go Samael, demon wiedzy. Będzie podobny do człowieka, ale aby go odróżnić, dam mu ogon stworzony z jednego mego piura.
[Bóg] Rafaelu, ty dostaniesz władcę wszystkich zwierząt. Abyś znał każde zwierzę na niebie i ziemi.
[Rafael] Imię jego będzie Lewiatan, demon instynktu. Nie będzie żadnym zwierzęciem ziemskim, lecz smokiem. Aby każde zwierzę go znało i słuchało.
[Bóg] Lucyferze, tobie dam demona, który będzie znał czyny, myśli oraz lęki wszystkich ludzi. Abyś mógł umiejętnie i sprawiedliwie wymierzać karę.
[Lucyfer] Nazwę go Azael, demon czynu. Nie będzie miał wyglądu czy materii. Będzie razem ze mną w piekle. Porozumiewać będziemy się telepatycznie.
[Bóg] A tobie Gabrielu, zwany stwórcą, kogo dać?
[Gabriel] Jestem stwórcą, bo dałeś mi taką moc. Mogę sam sobie stworzyć demona jakiego będę chciał. Stworzę więc demona silniejszego od trzech pozostałych. Będzie on żył na ziemi, abym mógł ją obserwować. Będzie wyglądał jak ptak. Rozpiętość skrzydeł będzie miał taką, że zasłoni słońce. A będzie się ukazywał ludziom tylko przy wyjątkowych sytuacjach. Nazwę go Behemot, demon początku i końca. Jako jedyny będzie umiał otwierać wszystkie bramy jakie stworzyliśmy.
[Bóg] A więc niech tak będzie.
Gdzieś wysoko w przestworzach.
[Samael] To tutaj panie. Tam mieszka ta kobieta.
[Michał] Więc do roboty.
Nagle nadleciał Lewiatan i zaatakował Michała swoją paszczą. Archanioł zrobił unik. Gabriel to wszystko widział i się głęboko zdziwił. Michał i Samael nadal go nie widzieli.
[Gabriel:do siebie] A więc przewidziałeś to Rafaelu.
[Michał] Co jest? Skąd tu Lewiatan? Czyżby Raf tu gdzieś był?
[Samael] Wątpię panie. Prawdopodobnie Lewiatan został tutaj, aby bronić tej kobiety.
[Michał] Widać otwarta walka jest nieunikniona.
Lewiatan ponowił atak. Jako smok mógł pluć ogniem, z czego bez skrupułów korzystał. Dwie ogniste kule poleciały w stronę Samaela i Michała. Michał przywołał swój miecz i nim zablokował obydwie kule. Samael był najszybszym z demonów. Od razu po bloku Michała zaatakował swoimi pazurami Lewiatana. Walka dwóch demonów, tego się nie spotyka często. Lewiatan niestety nie był dobrym wojowanikeim, więc dość szybko zaczął przegrywać batalię na pazury. Nagle nadleciał Behemot i rozdzielił skrzydłami swoich braci.
[Michał] Skąd on tu?
[Gabriel] Nie pozwolę ci nikogo zabić Misiu!
[Michał] Gabryś! Nie widziałeś tego co ja. Musimy temu zapobiec.
[Gabriel] Ale nie w ten sposób.
[Michał] A niby jak? Jeśli znajdziesz inny sposób, to z chęcią go spróbuję.
[Gabriel] Nie wiem. Ale na pewno jest jakiś inny sposób.
[Lewiatan] Już i tak za późno.
Rafael nadleciał z mieczem w ręku i zaatakował Michała. Nawiązała się między nimi walka.
[Gabriel] Behemot! Rozdziel ich!
[Lewiatan] Choćbym miał zginąć, to nie pozwolę na to!
Lewiatan złapał Behemota i zaczęli walczyć między sobą.
[Samael] Odkąd żyję nigdy nie widziałem czegoś tak interesującego.
Samael zaczął atakować Rafaela. Rafel szybko musiał przejść do defensywy. Gabriel wyciągnął swój miecz i zaatakował Michała.
[Gabriel] Nie myślisz chyba, że pozabijamy się tu dzisiaj?
[Michał] Musimy wszyscy chronić nasz świat, zamiast walczyć.
Ale jego słowa nie przyniosły efektu. Archanioły i demony nadal walczyły między sobą.
[Bóg] Wystarczy!
I wtedy wielki błysk zabrał wszystkich walczących.
[Michał] Panie! Czemuś mnie opuścił?
0 Responses to “Władca Trzech Bram odc.2”