Michał wstał. Ciemność była wszędzie.
[Michał] Nigdy nie byłem w tym miejscu. Gdzie ja jestem?
Podłoga była ciemnością. Przestrzeń była ciemnością. Ale wszystko było widać. W tym miejscu Bóg chyba zapomniał oddzielić światło od ciemności. Michał zauważył Samaela.
[Michał] Samaelu! Żyjesz?
[Samael] Tak panie.
Samael wstał także, ale poruszał się na wszystkich swoich kończynach.
[Samael] Gdzie jesteśmy?
[Michał] Nie wiem Samaelu. Nigdy tutaj nie byłem. Ale pamiętam takie miejsce jak to. To było przed stworzeniem świata. Z takiej… materii, albo nawet jej braku, Pan stworzył ziemię. I szczerze mówiąc nie wiem co się z nami stało. Czyżby Bóg nas zniszczył i tak wygląda śmierć archanioła i demona?
Michał i Samael zaczęli się rozglądać. Po krótkich poszukiwaniach wyraźnej ciemności znaleźli coś szarego.
[Samael] Co to może być panie?
[Michał] Nie wiem. Przypomina ścianę. Jest trochę większa od największej rzeczy jaką widziałem.
[Samael] Czyli?
[Michał] Od bramy piekielnej.
[Samael] Patrz panie. Na tej ścianie jest coś napisane.
[Michał] To nie jest pismo. To są pieczęcie. A to nie jest ściana.
Telepatyczne rozmowa między Michałem a Gabrielem.
[Michał] Gabryś, jesteś tam?
[Gabriel] Misiu! Myślałem, że nie żyjesz. Nie ma cię ani na ziemi, ani w piekle, ani w niebie. Gdzie jesteś?
[Michał] Nie wiem gdzie jestem. Ale mam nadzieję, że tutaj dotrzesz. Znalazłem coś co zwali cię z nóg. Znalazłem czwartą bramę.
[Gabriel] Że kurwa co?!
[Michał] Nie przeklinaj. Dobrze wiesz, że tego nie lubię.
[Gabriel] Kurwa! Przepraszam. Ale jak to kurwa czwartą bramę?!
[Michał] Ehhh… Przyjdź i sam zobacz. Spróbuje cię jakoś nakierować.
Przed wielką bramą stanął w końcu także i Gabriel.
[Michał] I jak ci się podoba?
[Gabriel] To jest większa brama od tej, którą stworzyliśmy w piekle.
Gabriel dotknął wielkiej ściany.
[Gabriel] Czuć tutaj rękę mistrza. Czyżby Bóg, w tajemnicy przed nami, stworzył czwartą bramę? Ale po co? Chciał kogoś zamknąć? Albo ukryć coś przed nami?
Gabriel przyjrzał się pieczęciom.
[Gabriel] To nie są pieczęcie jakie my mamy na swoich bramach. Bardzo możliwe, że tego nie zrobił Bóg. Choć może…
[Michał] Co się stało?
[Gabriel] Ten znak. To znak Boga. Ale jest odwrócony. Więc nie wiem. Do tego długość zaklęcia jest dziwna. My używaliśmy 6 znaków. Jeden oznaczający co, drugi przez kogo, czyli mnie, trzeci drugiego stwórcę, czyli boga. 3 ostatnie to samo zaklęcie. Tutaj jest ich 11. Zupełnie nie wiem co to może oznaczać. Ale jedno jest pewne, to na pewno jest czwarta brama.
[Michał] Uda się je otworzyć?
[Gabriel] Chcesz otworzyć tą bramę nie mówiąc nic Bogu?
[Michał] Bóg wysłał mnie tutaj z jakiegoś powodu. Pewnie chce, abyśmy otwarli tę bramę, ale z jakiegoś powodu nie chce tego zrobić sam. To uda się ją otworzyć?
[Gabriel] Nie wiem. Możemy spróbować. Ale w tej chwili jest nas trochę za mało.
[Michał] O kim myślisz? Rafi na pewno tutaj nie przyjdzie, po tym co chciałem zrobić.
[Gabriel] Rafi już jest spokojny. Porozmawiam z nim i przyjdzie.
[Michał] A Lucek?
[Gabriel] Nie, Lucek nie przyjdzie. Siedzi z Bogiem w swojej katedrze i nie chce z niej wyjść. To chyba miało związek z tym co się stało.
[Michał] Rafi wystarczy, aby otworzyć tą bramę?
Gabriel popatrzał na Samaela.
[Gabriel] Nie, nie wystarczy. Ale mamy jeszcze kogoś.
Przed czwartą bramą zebrało się trzech Archaniołów i ich demony.
[Gabriel] A więc jesteście tutaj wszyscy. Nikt z nikim nie może walczyć, to ważne! Każdy powinien być wypoczęty. Jeśli ktoś nie jest, niech mówi teraz, bo później może być za późno.
Mała pauza
[Gabriel] Teraz wszyscy musicie oddać tyle swojej energii ile zdołacie. Ja pochwycę waszą energię i spróbuję otworzyć te wielkie wrota.
Jak powiedział, tak zrobił. Teraz czwarta brama została otwarta. Wszyscy więc weszli do środka. Było to okrągłe, duże pomieszczenie. Na środku leżała na brzuchu jakaś osoba. W jakiś dziwny sposób była przywiązana plecami do ziemi. Osiem lian, albo dziwnych zielonych sznurów, wychodziło z jej pleców. Każda liana była przymocowana, chyba jakimś dziwnym zaklęciem, do ziemi na namalowanym okręgu, dzieląc ten okrąg na 8 równych części. Gdy stwór usłyszał, że ktoś idzie, to spojrzał na przybyszów wykrzywiając nienaturalnie głowę w górę. Tak jakby twarz mu wyrosła na plecach. Nienaturalnie dla człowieka oczywiście. A skórę na twarzy miał dziwnie posklejaną. Tak jakby, zaraz miała mu się ta twarz rozpaść.
[Stwór] Witam przybyszów. Pozwólcie, że się przedstawię. Nazywam się Baal i jestem tutaj gospodarzem.
0 Responses to “Władca Trzech Bram odc.3”