Do dziwnego pomieszczenia weszło trzech archaniołów. Ich demony zostały. Na środku Baal leżał na ziemi.
[Baal] Witam w swoich skromnych progach. Cóż was do nas sprowadza?
[Michał] Kim jesteś? Co tutaj robisz? Jak się tu znalazłeś? Co…
[Baal] Dużo pytań. Może po kolei drogi kolego? Ja się przedstawiłem już. Nie bądźcie nie uprzejmi i sami się przedstawcie.
[Michał] Archanioł Michał, władca wszystkich aniołów.
[Gabriel] Archanioł Gabriel, władca całej materii, a co za tym idzie: pomocnik Pana, stwórca.
[Rafael] Archanioł Rafael, władca ludzkich uczuć.
[Baal] Rafael. A więc teraz tak ma na imię nowy kozioł ofiarny. Jak tam twoja wybranka?
[Michał] Skąd wiesz o tym co się dzieje na ziemi?
[Baal] Otóż drogi trójskrzydlasty, wiem o rzeczach o których ty byś nigdy nie pomyślał.
[Gabriel] O czym ty mówisz?
[Baal] O tym, że jesteś tylko tępą marionetką.
[Gabriel] Marionetką?
[Baal] Tak. Marionetką. Wiem o was wszystko.
[Michał] A skąd ty to możesz wiedzieć? Przecież byłeś zamknięty!
Baal się zaśmiał. Gabriel obrócił się i spojrzał na bramę. Znak Boga z tej perspektywy nie był już odwrócony.
[Gabriel] To nie on był zamknięty. To myśmy przez cały czas byli zamknięci.
[Baal] O! Nareszcie jakiś rozgarnięty stwórca. Jesteś pierwszym, który na to wpadł.
[Michał] Jak to pierwszym? O czym ty mówisz?
[Baal] Dawno dawno temu… A zresztą, niech on sam wam o tym opowie.
Przez otwartą bramę wszedł Władca Trzech Bram. Kiedyś podobny do archaniołów, ze skrzydłami. Dziś podobny do Baala leżącego na środku sali strażnika. Z jego pleców wychodziło 8 lian, albo raczej ogonów. Pięknych, długich.
[Bóg] A więc moje archanioły dotarły nareszcie tutaj. Trochę to trwało.
[Baal] Nie przywitasz się ze mną, bracie?
[Bóg:krzyk] Nie jesteś moim bratem!
[Baal] Wiem, wiem. Nigdy nim nie byłem. Jestem tylko jego nędzną imitacją. Cóż, trzeba było go nie zabijać.
[Michał] O czym on mówi panie?
[Bóg] To długa historia.
[Baal] Ach! Nie bądź taki małomówny. Opowiedz swoją historię.
[Bóg] Milcz!
[Baal] Oj nie! Nie będę milczał. Opowiem wam teraz historię świata, które zostało przed wami zamknięte zanim zostaliście stworzeni. Otóż to co znacie to tylko mały ułamek całości. Wasz świat jest tylko pokojem, w budynku zwanym galaktyką, w mieście zwanym wszechświatem. W tym domu żyła kiedyś szczęśliwa rodzina. Był tam ojciec rodziny, jego imię brzmi Maesto. Miał dwóch synów, Baala, mój pierwowzór, oraz Jurdai, stojący przed wami wszystkimi. Pewnego dnia, nadszedł czas zaślubin dwóch braci z wybranymi przez siebie żonami. Baal jednak, na swoje nieszczęście, próbował zabrać żonę bratu. Ta w dowód miłości Jurdaiowi popełniła swego rodzaju samobójstwo. Kiedy on się o tym dowiedział, poszedł walczyć z bratem i go zabił. Gdy o całej sprawie dowiedział się Maesto wpadł w złość, która trwa po dziś dzień. Nie zniósł myśli, że jeden z jego synów zabił drugiego. Postanowił zabić swojego drugiego syna. Niestety, gdy przyszło co do czego, serce Maesto nie pozwalało mu zabić jego własnego syna. Zatem wtrącił go do jednego z pokoi i zamknął. Próbował wskrzesić swojego syna, ale jedynym rezultatem takich prób byłem ja, niedokończony klon. Zamkiem, który miał zamknąć Jurdaia na zawsze była brama, podobna do tej którą widzicie tutaj. Jednak była słaba i po niedługim czasie została zniszczona. Jurdai wydostał się, jednak nie był w stanie pokonać własnego ojca, więc ten wrzucił go z powrotem i stworzył mocniejszy zamek. Za każdym razem tworzył mocniejszy zamek, ale Jurdai się uwalniał co jakiś czas. Wy jesteście już piątą świtą Jurdaia.
[Michał] Piątą świtą? O czym on mówi panie?
[Baal:śmiech] Zostaliście stworzeni tylko po to, aby wzmocnić siłę waszego stwórcy.
[Bóg] Milcz!
W ręce boga nagle pojawił się miecz. W tej samej chwili miecz przebił głowę Baala i doprowadził do jego rychłej śmierci.
[Bóg] Nie mamy za dużo czasu.
[Gabriel] Czasu? Na co?
[Bóg] Muszę się spotkać z ojcem.
Wojna była długa i nie warta wyszczególniania. Najpierw zginęły demony, broniąc swoich archaniołów w pierwszych bitwach. Potem ginęły kolejno zastępy aniołów. Aż w końcu, po 300 lata walki, zginął Michał i Rafael. Bóg został prawie sam, więc uciekł do klasztoru w piekle. A za nim Gabriel. Jednak on nie uciekał. Stał przed bramą piekła. Przyglądał się jej pieczęcią.
[Gabriel] Piekło, Gabriel, Bóg, Strach, Ból, Miłość. Zaklęcie tworzące i otwierające bramy piekielne.
Bramy piekła otworzyły się. Gdy Gabriel wszedł do środka, zobaczył kolumny piekielne. A w każdej z nich był człowiek, zmagający się ze swoim największym strachem. I przegrywał tę walkę ciągle od nowa. Stąd Bóg czerpał energię. Ludzie, pomimo tego, że zostali zostawieni sami sobie, żyli dalej. Nie wiedzieli nic o wojnie. Ale mimo tego, że produkcja energii nie spadła, to i tak nie starczyło to, na wygranie wojny. Armia Maesto była silniejsza.
Czas w piekle nie istniał, zatem Gabriel popędził ile sił w nogach do klasztoru. Kiedy dotarł do klasztoru, Lucyfer już na niego czekał przed wejściem. On jedyny nie brał udziału w wojnie. Bóg powiedział, że ktoś musi zostać w piekle, aby nikt nie zaatakował tego świata. On jedyny nie widział okropieństw wojny. Gabriel wyciągnął miecz i powolnym krokiem zdbliżał się do Lucyfera.
[Gabriel] Samael nie żyje. Lewiatan nie żyje. Behemot… Także nie żyje. Michał i Rafael… Oni wszyscy nie żyją. Lucyferze, przeklinam naszego stwórcę z całego serca.
[Lucyfer] Gabryś! Nie powinieneś tak mówić.
[Gabriel] A pieprzyć to, że nie powinienem. Nie powinienem mieć powodów, aby opłakiwać swoich braci. Nie powinienem był wchodzić w żadną wojnę. Już po bitwie na Oczodołach powinniśmy byli się zorientować, że nie mamy szans.
[Lucyfer] To już nie ma znaczenia. Już jest za późno.
[Gabriel] Tak, jest już za późno aby uratować naszych braci. Ale nie możemy tego tak zostawić! Bóg musi zginąć! Mimo, że nie było cię tam z nami, to znasz opowieść Baala. Za jakiś czas, Władca Trzech Bram stworzy nowych archaniołów. I znowu doprowadzi do wojny, której nigdy nie wygra. Nie możemy do tego dopuścić drogi bracie.
Lucyfer wyciągnął swój miecz.
[Gabriel] Nie przyszedłem tutaj, aby się z tobą bić, ani zabić. Przyszedłem tutaj dokończyć to, czego Maesto nie umie skończyć. Jeśli nie chcesz mi pomóc, to przynajmniej pozwól mi wejść.
[Lucyfer] Drogi bracie, bardzo żałuję, ale nie będę chronił Boga. Nie po tym co się stało. I jeśli to możliwe, pomogę ci zabić naszego stwórcę.
Wbiegli zatem razem do klasztoru.
[Bóg] Głupcy!
Usłyszeli tylko ten głośny krzyk i umarli szybko.
0 Responses to “Władca Trzech Bram IV”