Młode orły

[ona] Dam ci się przelecieć.
Siedziałem wtedy na ziemi, oparty o ścianę. Ona na prostych nogach schylała się tak mocno, że mogła mnie pocałować. Jej całkiem ponętne cycki zwisały jej tak, że pierwszy raz w życiu żałowałem, iż laska nie miała dekoltu. Cholerny sweter…
[on] Nie.
[ona] Jak to nie? Przecież od razu widzę, że zareagowałeś.
Niektórych rzeczy po prostu nie idzie powstrzymać. Taka już natura faceta, że nie ma władzy nad sobą samym.
[on] To, że ciało się cieszy, nie znaczy, że rozum tego samego chce.
[ona] A tam, pierdolisz…
Uśmiechnąłem się gorzko. Osoba stojąca tak blisko, była tak mi daleka.
[on] Gdybym pierdolił, to by cię tutaj nie było.
[ona] Seks jest przecież fajny.
Tak. Dla ludzi, którzy z niego korzystają.
[on] Nie wiem, nie próbowałem.
[ona] No właśnie! To chodź spróbuj ze mną!
Pierwszy raz się spotkałem z takim uporem w tak błachej sprawie.
[on] Ale ja nie chcę…
[ona] Jak nie chcesz? Przecież ty o tym marzysz!
Czasami chciało by się stworzyć słowo oznaczające „tak” i „nie” równocześnie.
[on] Wiesz czym się różni marzenie od pragnienia? Pragnie się na chwilę. Zaspokaja się też na chwilę. Marzenia są za to długotrwałe. Długo się marzy, długo się marzenia spełnia i długo się z nich cieszy.
[ona] Czasami za długo.
A czasami za krótko, by się niby nacieszyć.
[on] Ale o co ci w ogóle chodzi? Czemu tak bardzo chcesz mnie przelecieć?
[ona] Bo jest mi ciebie żal.

[on] Aha. To fajny powód, żeby dać dupy.
[ona] Za to ty nie masz fajnego powodu, by jej nie dać.
Miałem ponad milion powodów. I wszystkie gryzły się nawzajem.
[on] Nie mam także fajnego powodu, aby żyć. A jakoś jeszcze sobie nie strzeliłem w łeb.
[ona] Dzięki mnie, będziesz miał o czym pamiętać.
[on] Dzięki tobie, nie będę potrafił zapomnieć.
[ona] Aha. A co by było, gdyby łzy potrafiły się śmiać?
Zniknęła, a ja się obudziłem. Co chciałem powiedzieć, przez tą narracje? Może nic nie chciałem. Albo po prostu jestem chory?

0 Responses to “Młode orły”


  • No Comments

Leave a Reply