Pojebało cię? Stoję tutaj! Jestem gotowy cię zabić. Mam pistolet, mam nóż i mam dużo chęci. A ty sobie tak po prostu stoisz? Co to ma być? Nie boisz się? A może nie dociera do ciebie to, co się z tobą może zaraz stać. Konieć świata dla ciebie się szykuje. Nie obchodzi cię to wcale? Nie jesteś tym ani trochę zainteresowany? Jak możesz niczego teraz nie czuć? Stoisz tak. I stoisz dalej. To ja też będę stał dalej. Będę dalej w ciebie celował. Będziesz mnie słuchał i będziesz wykonywał moje rozkazy. Będziesz, prawda? Zawsze przy mnie, zawsze ze mną. Zawsze ze strachem, nigdy sam. Nigdy cię nie zrozumiem. Nie chcesz, abym pociągnął za spust? To powiedz to! Chcesz, abym wsadził ci nóż w plecy. To powiedz to! Odezwij się do mnie. Zrób coś! Nie zostawiaj mnie. Nie wolno ci! Zabraniam ci! Nie krzycz na mnie…
Nie krzyczysz. Jesteś cicho. Stoisz nieruchomo. Co się z nami dzieje? Niech ktoś mi opowie historię mojego życia. Niech ktoś znowu włączy czas. Wszystko jest zatrzymane. Jedna chwila jest wieczna. Jedna chwila by zmienić swoje życie. I nie swoje też. Tak od razu chce się wyjść. Tak od niechcenia chce się zostać. Tak mnie stworzono. Tak bardzo chcę stąd uciec. Tak mało wiem o tobie, bo się do mnie nie odzywasz. Tak mi ciebie brak, bo się do mnie nie odzywasz. Tak daleki jestem. Wiesz kim jestem? Wiesz czym jestem? Wiesz co teraz myślę? Myślę o tobie! Nie pozwolę sobie zapomnieć. Nie wytrzymam kolejnego dnia takiego, bez takiego jak ty. Ale dlaczego?
Nie chcę się bać. Dlaczego ze mną nie rozmawiasz? (płacz… stary, płacz!)
Bo jestem tobą/sobą/zawsze sam.
0 Responses to “Opowiadanie z przekleństwem”