Planowanie drogie i tanie

Nie znam autora tego tekstu, ale jak cholernie trafnie opisuje pewną sytuację w której teraz uczestniczę. Pisownie zostawiłem taką jaką dostałem (nie wiem czy to pisownia oryginalna).
Tylko czyim w koncu obowiazkiem jest ocena ryzyka i kosztow: zatrudnianej dopiero osoby czy tego, co ja zatrudnia zeby zrealizowac projekt? W praktyce wyglada to tak, ze zglosi sie zapewne kilku chetnych. Dostana jakies niejasne wymagania i wizje projektu i beda musieli wymyslic jakis kompromis pomiedzy prawami natury a ambicjami pomyslodawcy. Znamienny jest na przyklad fakt, ze jezyk programowania zostal juz wybrany. Ci najlepsi i najbardziej doswiadczeni byc moze zgadna, na podstawie podobnych projektow w ktorych uczestniczyli jak mozna cos takiego zrobic, co ma szanse dzialac i ile czasu i zasobow to zajmie. Zostana natychmiast odrzuceni ze wzgledu na zbyt wysokie wymagania. Wybrany zostanie najbardziej optymistyczny, "najtanszy" projekt, przygotowany przez mlodego i ambitnego czlowieka, ktory nastepnie przez kilka kolejnych lat dorobi sie wrzodow probujac to zrealizowac, przekraczajac budzet, wszelkie terminy i zmuszajac wszystkich do nadgodzin i rezygnacji z zycia osobistego. Na koncu wszystko bedzie oczywiscie wina kierownika. Przepraszam za pesymizm. Mam nadzieje ze sie myle.

0 Responses to “Planowanie drogie i tanie”


  1. No Comments

Leave a Reply

Podgląd komentarza: