Po przeczytaniu tego krótkiego artykułu postanowiłem zrezygnować z GG. Ale jednak nie martwcie się, nie stracicie ze mną kontaktu. Będę usuwał ludzi z listy GG, jeśli będę miał do nich kontakt w inny sposób, np.: Google Talk, Tlen, Skype, Jabber lub inne XMPP. W większości będę o tym informował, ale nie zawsze, więc nie zdziwcie się, jeśli przestane się wam pokazywać na dostępnym na GG.
Tych co nie mam kontaktu, to będę prosił o takowy.
Dla tych co jeszcze nie mają:
Skype: msocek
Google Talk, Tlen, Jabber i inne XMPP: msocek@gmail.com
Siedziałem z kumplem przy czarnym stole. Graliśmy w pokera. Teksas hold’em, jeśli to kogoś interesuje.
- Blindy na stół! – powiedział.
Wziąłem biały żeton za 50 i położyłem. On położył ten za 100 i rozdał karty. As Kier i Dama Pik. Nic w ręce nie miałem, ale chęć do wygrania miałem ogromną. Moja kolej na licytację. Położyłem żetony.
- 200 – powiedziałem
- Ostro. Nie za ostro?
- Nie chcesz, to nie graj. – blefowałem. Chciałem wygrać więcej. Chciałem grać dalej. Chciałem, aby i on chciał grać.
- 300 – i położył żetony.
Zaczęło się. Teraz muszę podbić tak, aby wyrównał i grał dalej.
- 500! – powiedziałem. Po czym mój kolega wsadził mi nóż w serce. Chyba jednak nie chciał grać. Do końca nie wiedziałem.
Zemdlałem. Ocknąłem się w następnej turze. Jego karty leżały na stole, a on odwrócony plecami do mnie. Czemu jestem taki przywiązany?
- Stary! Przepraszam. Nie chciałem tyle licytować.
Spojrzał na mnie, ale jeszcze nie obrócił się. Po czasie przestałem rozumieć po co to robiłem.
- Stary, proszę, wybacz mi.
Powoli przepraszałem. Powoli się obracał. Aż w końcu, bo długich bojach, obrócił się i zaczął znowu nieświadomie grać.
Na stole trójka karo, szóstka karo i dziesiątka pik. Znowu nic. Dalej blefować?
- 100
Nie za wysoko! Nie mogę za dużo licytować, bo znowu się skończy.
- 200 – odpowiedział
Byle, nie za dużo!
- 300
Za dużo. I znowu oberwałem nożem. Ciął od serca w dół, aż do brzucha. Wyjął. Dopiero teraz zobaczyłem, jak bardzo krwawiłem. Jak mocno zabrudziłem podłogę. Kto to teraz posprząta?
Następna karta na stół. Siódemka karo. Ale słabe rozdanie. I znów trzeba przepraszać. I grać w tą głupią grę. Tak bardzo nie chcę grać. Równie bardzo, jak chcę wygrać. Oh! Jak ja chciałem, aby on chciał grać dalej! A po przeprosinach…
- 50 – powiedziałem
- 100
- 150
O co ja w ogóle gram? Czym ja gram?
- 250
Nie umiałem się powstrzymać. Teraz nóż podszedł do gardła. A potem ciął już nie wiem gdzie. miałem już dość. Sam się obróciłem od stołu.
Potem miałem chwile spokoju. Zapomniałem o pokerze, zapomniałem o tym o co grałem. I miałem spokój.
Ale potem usłyszałem wołanie z daleka. Lekkie pukanie w ramię. Nie chciałem do tego wracać, ale musiałem coś zrobić, aby wołanie i pukanie ustało.
Obróciłem się i powiedziałem wprost.
- Nie wygram, a tak bardzo chciałem. Nie stać mnie już na dalszą grę. Pasuje.
Nic nie mówiąc odszedł. A ja nie wiedziałem, czy bym wygrał. Odziwo ktoś przyszedł i odkrył karty. Przegrałem. Przegrałem tyle czasu.
Boje się rewanżu.
O(d)powiadam
Słowa bez wyrazu
Wyraz jak głazy
I ukamieniowanie
Uciąć jeden sznurek
Aby nie ucinać wszystkich
I nie próbować latać
Przecież wiem
Nie umiem latać
Nie sam
Takie jest życie
Wszyscy mi mówią
Taki jestem ja
Odpowiadam sobie sam