Monthly Archive for luty, 2011

Nie lubię anty-walentynek.

Dzisiaj jak wszyscy wiedzą, są walentynki, “święto” ludzi zakochanych, którzy w tym dniu obdarowują się prezentami “z miłości”. Idea, jak dla mnie, bardzo fajna. Ale oczywiście, polak potrafi (wszystko spieprzyć) i ktoś wpadł na pomysł anty-walentynek. Czyli wyśmiewania i opluwania tychże walentynek. Naprawdę nie rozumiem pragmatycznej strony antywalentynek. Czemu ludzie chcą zwalczać czyjejś święto?

Jedni mówią, że to święto komercyjne, więc tego święta nie obchodzą. No dobra, komercja, czyli (w tym sensie) “im droższy prezent, tym lepsze walentynki”. Ale nie czarujmy się, ludzie ci tak naprawdę skąpią po prostu dobrego gestu dla swojej drugiej połówki. Bo jak się chcę, to się kupi (ba! nawet zrobi) prezent, który nie kosztuje nawet złotówki, a wywoła u naszej drugiej połówki przynajmniej miły uśmiech.

Inni mówią, że trzeba pokazywać swoje uczucia cały czas, a nie tylko w walentynki. Wszystko spoko, tylko zadajcie sobie pytanie: kiedy ostatnio pokazałeś swojej drugiej połówce jak bardzo ją kochasz? Walentynki to tylko jest dobra okazja.

Jest też duża grupa osób samotnych, którzy zwalczają walentynki chyba z samej zawiści, że ktoś jest szczęśliwy a oni nie. Takie typowo-polskie podejścia “pies ogrodnika”. Sam jestem samotny (choć “nie w związku” bardziej oddaje mój stan, gdyż nie czuje się “samotny”), ale nie krzyczę, że wszyscy muszą być sami, albo, że nie można się cieszyć tym, iż się kogoś ma.

Są też ludzi (moi ulubieni), którzy są samotni, więc w dzień, kiedy wszyscy się radują, iż mają kogoś, oni się (specjalnie?) smucą. Taki auto-dół się im włącza. Zamiast olać, daj sobie spokój i nie drążyć niepotrzebnie tematu, który ich dołuje, oni jeszcze bardziej w niego biją i bardziej się dołują.

Dla tych wszystkich ludzi, którzy są za antywalentynkami mam prośbę: nie chcesz? Nie obchodź tego święta. Nikt Ci nie każe. Ale naprawdę nie widzę sensu robić jakieś anty-walentynki. To naprawdę niczemu nie służy.

PS.
Do moich znajomych, którzy są ZA anty-walentynkami: to, że wypowiadam się krytycznie o anty-walentynkach (oraz po części o was), nie znaczy, że przestałem was lubić.