Uprzedzam, nie będę mówił dzisiaj o polityce.
Do napisania tego postu przyczynił się ten post.
W skrócie, mówi on o tym, że aby dostać się na wikipedię, trzeba być “kimś”, gwałcąc przy tym ideę encyklopedii.
Czytając tego posta, przypomniał mi się inny polski serwis: Digart. Jest to klon Deviantart’a, gdzie ludzie wrzucają swoje twory (poezję, obrazki, zdjęcia, etc.). Nie mówię, że klon jest zły, bo jest klonem. Ale na digarcie widać typowo polską (chyba tylko polską) chorobę: elitarność.
Otóż, po wrzuceniu jakiegoś digarta, ludzie go oglądają, oceniają. Natomiast, jak jakiemuś moderatorowi się dana praca nie spodoba, to ukrywa ją. Przez co ludzie już nie mogą tej pseudo-słabej pracy oglądać.
Dlaczego mówię pseudo-słabej? Bo sztuka to kwestia gustu. Jednemu się podoba to, innemu to. Nie ma jednego, konkretnego kryterium. Przykładem może być Van Gogh, gdzie za życia malarza jego prace były uznawane za słabe, a potem nagle za genialne dzieła sztuki.
Innym ciekawym przykładem hipokryzji digarta może być mój kolega fotograf. Swego czasu wrzucał tam swoje najfajniejsze zdjęcia. Z 15 przed schowaniem ostały się 3. Po czym mój kolega usunął wszystkie swoje digarty. A po jakimś czasie postanowił wrócił. Zaczął od swoich 3 fotografii. Wszystkie 3 zostały z miejsca schowane.
Ale opluwanie digarta nie jest moim głównym celem tego posta. Digart to tylko przykład elitaryczności. Wszystko co “wychodzi” musi być “idealne”, “dobre”, “wspaniałe”, przez co wypacza się cel. Wikipedia przestaje być wikipedią, a staje się miejscem gdzie się nagradza poprzez artykuł. Digart nie jest miejscem dla młodych artystów, tylko miejscem dla towarzystwa wzajemnej adoracji.
O ile w Digarcie, ta choroba nie jest niebezpieczna, bo digart jest serwisem dla konkretnej grupy ludzi, o tyle przy wikipedii jest to już rzecz lekko niebezpieczna, gdyż ludzie wierzą wikipedię i szukają tam wszystkich informacji. A znajdują tylko wyselekcjonowane informacje.
Elitaryczność jest chorobą, która objawia się nie tylko w internecie. Wiele jest grup, stowarzyszeń i innych zbiegowisk ludzi, które opierają się na swojej elitaryczności. I niech sobie są, nikt nie zabrania im istnienia. Róbcie ludzie co chcecie. Ale błagam was o jedno, nie zmieniajcie znaczenia słowa encyklopedia ani innych, tylko tak, żeby wam pasowało. Zostawcie moją wikipedię. A zamiast digarta, wybieram deviantarta.
Archive for the 'Przemyślenia' Category
Ludzie ogólnie są zajebiści. Oto reklama Media Markt:
Normalna reklama. Co bardziej spostrzegawczy zobaczą, że ta babka zabija “saturna”. A teraz reklama Saturna:
Niby wszystko spoko. Wojna między dwoma marketami. Ale tak poważnie, to prawnie by tak nie mogli. Druga strona by poszła do sądu, gdyby pierwsza użyła znaku handlowego. Dochodzimy więc do wniosku, że to jest po prostu dobrze przemyślany chwyt marketingowy. Bardzo zabawne jest to, że w obu spotach ściana jest ta sama. Ale to nic. Na YouTubie można przeczytać taki o to komentarz:
“Znow robia z ludzi idiotow. Saturn i Media Markt to ta sama firma – niemiecki koncern Metro.”
Ludzie to jednak fantazję mają.
Ludzie, to przedziwny gatunek. Uważają się wszyscy za takich mocnych, a ich największa siła – uczucia – sprawia im najwięcej szkód. Stwórzmy sobię pewną historię. Tylko nie mówcie mi, że to się w życiu nie zdarza, bo słyszałem ciekawsze historie, jednak nie mogę ich przytoczyć. Otóż osób dramatu jest 5. Adam, Łukasz, Magda, Kasia i Ania. Wszystko się zaczeło od Adama, który podkochiwał się w Kasi. Pytał się ciągle Łukasza o to, aby mu pomógł z Kasią. Magda natomiast, zakochana w Adamie, prosiła o rady Anię. Wszyscy to jedna paczka przyjaciół. Szczegóły tej historii są mało ważne. Finał jest taki: Kasia chodzi z Łukaszem, a Adam z Magdą. Ale to nic, bo paczka się rozpadła: Adam i Łukasz przyjaźnią się ze sobą oraz z Magdą i Kasią. Magda jest zła na Kasie, Kasia na Magde, a Ania rozmawia tylko z dziewczynami.
Historyka jak z nudnej telenoweli. Niby nic takiego, ale gdyby pomyśleć co mogło by się stać, gdyby jedna osoba była w stanie sterować resztą. Nie koniecznie kłamać, wystarczyło by umiejętnie wypowiedzieć niektóre sprawy. Taka osoba byłaby w stanie zrobić wszystko. Od spasowania i zostawienia wszystkich w neutralnej przyjaźni, do zrobienia jednego wielkiego bałaganu, w którym wszyscy byli by źli na wszystkich. Ludzie tak naprawde nie wiedzą jaką moc posiadają i co gorsza, nie wiedzą jak się nią posługiwać. Efektem tego jest taka a nie inna sytuacja.
Mam w takim razie pytanie. Skoro jedna osoba potrafi wysterować dwójką innych, to czemu nie od razu setką? Albo całym narodem? Bo to przecież możliwe. Pytanie tylko, czy ludzie są ta silni, że jeden potrafi sterować wieloma innymi, czy tacy słabi, że wielu innych, da się sterować przez jednego?
Każdy chyba zna google. Najlepsza wyszukiwarka internetowa. Jednak google to nie tylko wyszukiwarka. Jest Google Talk, jest Google Earth i pare innych rzeczy z ramienia Google. Jak narazie jest to solidna firma. Jednak, za nie długo może dojść do tego, że znaczek “Google” będzie na wszystkim: monitory, komputery, batony Google… Wydaje się śmieszne, ale powoli może do tego dojść. Fajnie, że jest to bardzo dobra firma, ale ja osobiście boje się tego, że Google zostanie wielkim monopolistą. Żaden monopol nie jest dobry.
Nie podoba mi się w google także to, że wspierra monopol Microsoftu. Prawie wszystkie bardzo dobre programy mają swoją alternatywe na inny system/komputer. Taki Photoshop jest na Windowsa i na MacOS’a. Inne mają swoją wersje na Windows i na Linux. Niesety, żaden program ze stajni Google nie jest ani na MacOS’a, ani na Linuxa. No chyba, że nie umiałem znaleść.
Moduł pierwszy: pamiętanie.
Każdy z nas ma jakąśtam pamięć. Pamiętamy o tym co się stało kiedyś i o tym co się stało przed chwilą. Tą część ma każde zwierze, np. pies czy kot. Jesteśmy w stanie nawet to zaprogramować. Każdy z nas ma przecież archiwum rozmów w GG. Ten moduł jest ważną częścią inteligencji, jednak sam w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym.
Moduł drugi: rozumienie.
I tutaj zaczynają się schody. Moduł rozumienia, czyli jeśli mówie “tak” to znaczy to “tak”, a jeśli mówie “nie”… i tak dalej. U zwierząt też jest jakaś forma zrozumienia, np. jak krzyczymy na psa i go bijemy, to on rozumie, że zrobił coś złego. A co z programami? Tutaj zdania mogą być podzielone. Możemy zaprogramować to, że przy początku rozmowy będzie pisany jeden z tekstów w stylu: “dzieńž dobry”, “hello”, “cze”. Ale czy dany program będzie wiedział, że właśnie się przywitał, a nie tylko zaczął rozmowe? Albo inaczej, czy jak zaprogramujemy w programie co to jest “pomarańžcza”, to czy będziemy w stanie zaprogramować to, że pomarańžczowy to kolor taki jak ma pomarańžcza, a smak pomarańžczowy to smak podobny do smaku pomarańžczy? Jeśli chodzi o ten moduł, to może by się komuś udało zaprogramować to, żeby rozumiał rzeczy zaprogramowane, ale jak tu zrozumieć rzeczy, które będzie magazynował w pamięci? Jak zaprogramować to, żeby program się UCZYŁ, a nie tylko PAMIĘTAŁ? Może w tym stuleciu ktoś to wymyśli…
Moduł trzeci: abstrakcja.
Moduł wg. którego powinno się wyznaczać pojęcie inteligencji. Co rozumiem przez abstrakcje? Jest to coś, co powoduje, że potrafimy tworzyć coś z niczego. I nie chodzi tu o to, żeby z pustego nalać, ale o stworzenie np. obrazu. Obrazu, którego wcześniej się w życiu nie widziało. Obrazu, który się stworzyło we własnej wyobraźni. I to jest właśnie abstrakcja. Taki pies, nie jest w stanie zrobić czegoś, co nie wynika z jego tresury czy instynktu. A program? Jak zaprogramować coś, czego nie jesteśmy w stanie określić, czy zdefiniować? Poprostu człowiek jest zbyt młodym stworzeniem, aby umiał odpowiedź na to pytanie lub poprostu odpowiedzieć na pytanie “co to jest abstrakcja?”. O ile wierze w to, że dwa pierwsze moduły ludzie są w stanie zaprogramować (bo są w stanie je zdefiniować), to tutaj wątpie, żeby człowiek miał jakieś osiągnięcia w tej dziedzinie.
Ostatnią rzeczą, nie mniej ważną, jest sposób połączenia tych trzech modułów. Otóż można te moduły połączyć szeregowo, równolegle (tak, żeby każdy z każdym miał połączenie) i można poprostu zrobić te 3 moduły jako całość. Pytanie, jak to wygląda w naszej głowie? W naszej głowie, to nie wygląda tak łatwo jakby tego chcieli programiści. U nas nie ma wydzielonych modułów, nie ma czegoś takiego jak rozumienie i abstrakcja (bo pamięć chyba wydzieliliśmy z mózgu). Wszystko jest jedną wielką całością. Dlatego uważam, że te 3 moduły powinny być jako całość zaprogramowana, a nie jako 3 oddzielne moduły. Jednak to, jak to będzie tak naprawde wyglądać, to nikt jak narazie nie wie.
