Archive

Dlaczego Jabberowcy chcą Jabbera?

Przedmowa
Nie chcę tutaj przekonywać do Jabbera. Nie chcę mówić dlaczego Jabber jest taki wspaniały. Chcę w tym wpisie wytłumaczyć ludzią, którzy nie znają lub nie lubią Jabbera, dlaczego nas tak do Jabbera ciągnie.
Błędne powody
Często, jak próbuje kogoś przekonać, to słyszę kilka bardzo podstawowych tekstów. Ale my nie przeszliśmy na Jabbera, żeby być “elo”, żeby być “super”, czy coś takiego. Nie przeszliśmy na Jabbera po to, żeby nie móc z kim rozmawiać. Nie przeszliśmy na Jabber dlatego, że chcemy być inni. Nie chodzi tu o żadne walki ideowe. I co najważniejsze: nie przeszliśmy na Jabbera, żeby zaczynać jakąkolwiek wojnę Jabberową. Niestety, ona jest nieunikniona, ale o tym później.
To co nam się nie podoba w GG
Podstawą komunikatora jest komunikacja (jak sama nazwa wskazuje). Niestety my, Jabberowcy przestaliśmy się czuć swobodnie na GG. Dlaczego? Czasami mam ochotę pogadać z pewną osobą, a tu mi naglę Gadu Gadu padło, po godzinie tej osoby już nie było i tyle sobie porozmawiałem. Rozumiałbym, gdyby to się stało raz. Ale ostatnio to się często zdarza. Moja komunikacja z innymi została zerwana na godzinę. Ale ja pracuję i nie mam czasu cały czas siedzieć na GG, więc dla mnie ta godzinna jest cenna.
Druga sprawa, system antyspamowy. Po co nam wszystkim konferencję, skoro system antyspamowy je blokuje? Na pewno wielu z was boi się rozpocząć konferencję ze zbyt dużą ilością osób, bo system zablokuje wam możliwość wysyłania wiadomości. Co najzabawniejsze, serwer nam o tym nic nie mówi. Przez co nie wiemy czy tak naprawdę nasza wiadomość doszła.
Trzecią sprawą jaką chciałem poruszyć jest regulamin Gadu-Gadu. Według niego, nie można używać innego klienta poza oficjalnym Gadu-Gadu. Niby nic takiego, bo w końcu każdy chce zarobić (tutaj: na reklamach). Ale z drugiej strony, wychodzi na to, że pod Linuxem ludzie nie mogą używać Gadu Gadu. Nie ma oficjalnego klienta Gadu-Gadu przecież. Szczerze mówiąc, czekam na to, żeby Gadu-Gadu zaczęło banować, kiedy zobaczy, iż klient jest nieoficjalny. Wtedy straci połowę swoich użytkowników. A wtedy to każdy z was straci przynajmniej cześć kontaktów, jeśli nie całą.
Dlaczego akurat Jabber?
Tutaj krótko, bo ten temat był już wałkowany wiele razy. Bo nie ma reklam, bo jest otwarty na świat, bo każdy może zrobić klienta, bo wiele sieci łączy się z Jabberem (Google Talk, Spik, etc.). Bo nie ma systemu antyspamowego, który blokuje trochę za często. (Spam tu się eliminuje inaczej.) I dlatego, że pad jednego serwera nie oznacza padu całej sieci (tak jak pad HUB’a w GG).
Dlaczego nawołujemy do Jabbera
Otóż, powiedzmy że sami Jabberowcy przeniosą się na Jabbera. Będziemy fajnie i w ogóle. Ale nie taka jest idea komunikatora. Nie mamy jak się skomunikować z tymi z GG. Dlatego potrzebujemy innych ze swoich kontaktów z GG. Po co nam coś, czego nie możemy używać? Na GG nie wrócimy, bo tam komunikacja jest lekko utrudniona. Tak samo my, nie chcemy zainstalować sobie i GG i Jabbera, gdyż to nam nic nie daje. I tak komunikacja z ludźmi na GG jest utrudniona, bo używamy GG. Dlatego tak bardzo chcemy przekonać innych. Wam, użytkownikom GG to raczej niczego nie utrudnia w komunikacji, jeśli zainstalujecie sobie i Gadu Gadu i Jabbera. Wasza komunikacja z ludźmi z GG będzie taka sama, jakbyście byli na samym GG. Dlatego tak bardzo pragniemy przekonać was do Jabbera.
Podsumowanie
Ufam iż ten wpis wyjaśni paru osobom dlaczego tak walczymy o Jabbera. I proszę was, nie mówcie, że wszczynamy niepotrzebne wojny. Nie mówcie, że robimy wojnę dla wojny. Czy inne takie pierdoły. Zrozumcie, że my chcemy polepszyć komunikację między sobą, a wami. I nie traktujcie nas tak, jakbyśmy się wywyższali. My po prostu chcemy korzystać z usług o lepszej jakości.

Nowy serwer

Dzisiaj zmieniłem serwer. Mam nadzieję, że nie będzie żadnych błędów. Nie wszystkie komentarze zostały skopiowane, bo za wcześnie robiłem kopię bazy. A teraz to już dostępu do niej nie mam.
Za topa muszę standardowo podziękować Erykowi. :*

Zalety Gadu Gadu - wpis skierowany do Jabberowców

Przedmowa
Dzisiaj rozmawiałem w szkole ze znajomym. To była krótka piłka:
[Ja] Używasz Jabbera?
[Znajomy] Nie.
[Ja] A dlaczego?
[Znajomy] Bo nikt go nie używa.

Co mnie uderzyło w tej rozmowie, to uzasdanienie. “Bo nikt go nie używa.” I zadałem sobie pytanie: “czy jest na świecie ktoś, kto uważa, że Gadu Gadu jest lepsze od Jabbera?” W sumie chyba nie, a zatem postanowiłem skoncentrować się na zaletach Gadu Gadu.
Spis zalet Gadu Gadu
Niech pomyślę… Zapomnijmy o tym, że w Gadu Gadu można się porozumiewać w czasie rzeczywistym, bo to ma każdy komunikator. No więc… Przesyłane plików! Tak, w Gadu-Gadu można przesyłać pliki. To jeden. A dwa? … Można przesyłać obrazki w oknie rozmowy. Dobra, to już jakiś początek. Mamy 2 zalety. Myślę nad trzecią… Mam! Rozmowy głosowe przez gadu gadu. Dobra to już trzy. Myślę dalej… I dalej… I ciągle nic. Zna ktoś jeszcze jakieś zalety? Tylko nie mówcie mi, że Gadu Gadu ma więcej użytkowników, bo na tej samej zasadzie można powiedzieć, że Internet Explorer jest lepszy od Firefoxa. A więc mam trzy zalety. Skoncentrujmy się teraz na nich.
Zaleta pierwsza: przesyłanie plików
No więc mamy przesyłanie plików. Można sobie posłać plik do kolegi. Fajnie, ale to samo ma Jabber, Tlen, etc. Więc co w tym takiego fajnego jak to wszyscy mają? Cytując głównego złego z “Inemamocni”: “jeśli wszyscy są super, to nikt nie jest”. Więc to nie jest taka super zaleta.
Zaleta druga: przesyłanie obrazków w oknie rozmowy
No dobra. Jabber tego nie ma. Bo w sumie: i po co? Po pierwsze, można przesyłać pliki, więc obrazki również. Po drugie, często jak wysyłałem obrazek, który był za duży, to po prostu nie dochodził. Co najzabawniejsze, ten obrazek był przesyłany przez serwery gadu gadu, co sprawiało lagi dla mnie i innych użytkowników gadu gadu. Przy jednej osobie jest to nie zauważalne. Ale co jeśli 10 tysięcy osób chce na raz wysłać obrazek?
Zaleta trzecia: Rozmowy głosowe
Teraz mam pytanie: ktoś tego używa? Osobiście nie znam takiej osoby. Jak ktoś chce sobie ze mną pogadać głosowo, to włączamy Skype i wsio.
Reasumując
Znalazłem 3 zalety gadu gadu. Zna ktoś jeszcze jakąś zaletę? Ja niezbyt. Nie będę robił super wypasionego spisu zalet Jabbera (bo mi się nie chcę), tylko zrobię taki poglądowy, aby coś pokazać:
Jabber
* szyfrowany
* bez reklam
* otwarty na świat (tzn. że nie ogranicza go narodowość i język użytkowników)
* łatwy do zapamiętania login
* stabilny
(więcej mi się nie chciało wymyślać)
Wnioski
Jabber jest lepszy od Gadu Gadu. Hurra! Cieszmy się! Znalaźliśmy sposób na naprawę świata. Ale do ciężkiej cholery: co z tego? Ludzie z gadu gadu nie walczą z tym, że Jabber jest lepszy od Gadu Gadu. Oni po prostu chcą się kontaktować ze wszystkimi. Więc po cholere tysiące waszych (naszych?) wpisów o tym, że Jabber jest lepszy od GG. Ludzie albo nie znają Jabbera, albo go olewają, bo nie widzą sensu w używaniu czegoś, przez co nie będą mogli rozmawiać z nikim.
Prośba
Napisałem ten artykuł tylko z powodu tej prośby, drogie koleżanki i koledzy Jabberowcy. Nie mówcie o tym, że Jabber jest lepszy od gadu gadu. To nie ma najmniejszego sensu. Ostatnio próbowałem przekonać kumpelę do Jabbera, jedyną rzeczą o którą się spytała, to: "a czy to obsługuje Gadu Gadu?" I tutaj jest sedno mojej prośby. Zamiast pisać artykuły o wyższości Jabbera nad Gadu Gadu, piszcie jak skonfigurować Konnekta, Mirandę, Pidgina, czy czego tam używacie, pod Jabbera oraz Gadu Gadu (i ewentualnie Tlena).
Jak ja to widzę
Dlaczego takie postępowanie jest według mnie lepsze? Z kilku względów. Po pierwsze, musimy stworzyć takie warunki, aby człowiek przechodzący na Jabbera NICZEGO nie tracił. Czyli głównie kontaktów. Jak nie będzie tracił, to będzie bardziej chętny do tego, aby założyć sobie Jabbera. Co za tym idzie, jesli tak przekonamy większość ludzi którzych znamy, to my też nie tracimy kontaktu z nimi. My też możemy korzystać i z tego i z tego, ale ważne jest to, żebyśmy przekonywali innych do Jabbera. Ja w tej chwili używam GG tylko po to, aby po kolei przekonywać inne osoby do Jabbera. A jeśli przekonamy dostateczną ilość osób, to przy którymś padzie GG, ludzie zaczną się pytać: “ej! a masz Jabbera? Bo on teraz działa i na nim można pogadać.” Jeśli sami nasi znajomi, których przekonamy, wymienią się JID’ami, to wtedy sami zobaczą, ze Jabber nie pada (a przynajmniej nie tak często). A nawet jak pada, to można zmienić serwer. A jeśli to zobaczą, to ktoś kiedyś pomyśli: “ej! ten Jabber to chyba lepszy jest.” Ale powiedzą tą dopiero wtedy, kiedy spróbują używać Jabbera. Kiedy go będą używać i poznają. Nikt już dzisiaj nie wierzy w reklamy z serii “w samych superlatywach”.
Zakończę teraz
Powiem krótko jeszcze raz: piszcie tutoriale o tym jak skonfigurować wasze ulubione komunikatory na Jabbera, Gadu Gadu i najlepiej Tlena i inne sieci polskie, a może NAM się uda. I najlepiej by było, gdyby było masze screenów. Wtedy ktoś, kto ledwo kompa włączył, nie będzie musiał myśleć, wystarczy, iż zrobi “tak jak na obrazku. Potrzebujemy opisu KONKRETNYCH programów, żadnych ogólników. Dla przykładu: czy ktoś, kiedyś myślał, że ludzie którzy ledwo kompa włączają, będą używać Linuxa? Nie. Teraz to jest możliwe, za sprawą Ubuntu. Dlaczego? Jest tak samo darmowy jak Feddora. Też ma rzesze ludzi promujących Fedore. To dlatego, że ludzie mają opisy prowadzące za rączkę bardzo wielu rzeczy. I tak Ubuntu rośnie w siłę. Nam też trzeba takich tutoriali “za rączkę”.
Podziękowania
Na koniec chciałbym podziękować Tomkowi Maciejewskiemu za rozwianie pewnych wątpliwości przed napisaniem tej notki oraz pomocy przy jej finalnym krztałcie.
Posłowie
Rozmawiając z Tomkiem Maciejewskim na temat tej notki, kiedy przeczytał cytat z mojej rozmowy ze znajomy powiedział:
trzeba było powiedzieć: "to bądź tym pierwszym"
Niestety, nie tędy droga. Ludzie nie potrzebują być tymi pierwszymi. Oni chcą aby działało, aby nie mieli problemów. My, Jabberowcy którzy walczą o Jabbera, nie możemy tak mówić. To my mamy być tymi pierwszymi i pokazać, że już pierwsi ludzie na Jabberze są i jest po co na Jabbera przechodzić. Istotą komunikatorów jest komunikowanie się, a nie walka o standardy czy wygodę. Dlatego ludzie zignorują argument “bądź tym pierwszym”, bo ich to nie obchodzi.

Ić stont GG!

Koniec z gg
Wielu ludzi rezygnuje z GG na rzecz Jabbera. Jestem jedną z tych wielu osób. Jednak wpadłem na pomysł, aby zrobić sobie bota, który będzie informował ludzi, że mnie na GG już nie ma (opisy GG są strasznie małe, więc nie zmieszczą się wszystkie informację). Bot jest napisany w Pythonie (pod klienta EKG). Bot wysyła odpowiedź, na wiadomość jaką dostanie. Nie wysyła wiadomości do ludzi z poza listy, oraz wysyła tylko jedną wiadomość do jednej osoby na godzinę. W tekście są linki do tego “co to jabber”, “dlaczego jabber” i “pierwsze kroki”. Mam nadzieję, że to kogoś przekona. Bota można ściągnąć stąd.

Ale mniejsza o samego bota. Prawdziwy diabeł tkwi w tym, jak go wykorzystać. Otóż wpadłem na dość ciekawy, acz niezbyt oryginalny pomysł. Mianowicie odpaliłem bota, dałem się na dostępny z opisem “Napiszcie coś do mnie…”. Oto mój mały plan przekonania ludzi do Jabbera. Niektóre reakcję moich znajomych są dość ciekawe.

Mój pulpit

Chciałem się tylko pochwalić swoim nowym pulpitem. Slackware Linux 12.

Po prostu adam

[Adam] Ja po prostu chcę pisać! Potrzebuję natchnienia. Czy Ty tego zrozumieć nie umiesz?
Adam pokiwał głową na znak zgody.
[Adam] No więc pomóż mi. Zabij tamtą kobietę.
Adam wyciągnął pistolet i strzelił kobiecie w łeb. Dziwne, ale upadła nieżywa.
[Adam] E tam! Za mało krwi. Po prostu się przewróciła. Co to ma być za natchnienie? Trzeba coś lepszego wymyśleć.
Adam wyciągnął Uzi i zaczął strzelać do wszystkich.
[Adam] O! Masowy mord! Fajnie. Strzelaj dalej, im więcej trupów, tym łatwiej będzie o tym napisać.
Po chwili…
[Adam] Nie no, to nie jest to! Ja potrzebuję natchnienia! A jedyne co Ty robisz, to tworzysz statystykę. Może coś podpalisz? Albo nie, to już było.
Adam wyciągnął z kórtki wszystkie choroby świata w proszku.
[Adam] O! Masowa zagłada bronią biologiczną. Fajna rzecz, ale nie o to mi chodzi. Za długo by to trwało.
Adam zjadł proszek.
[Adam] No i co najlepszego zrobiłeś? Jeszcze się przeziębisz! A jesteś mi taki potrzebny!
Adam popił olejkiem do opalania.
[Adam] Właśnie! Wiem! Napisze o ochronie środowiska. To będzie piękny kawałek poezji. Napiszę o tym, jak pięknie spierdoliliśmy nasz świat. O tym jak on nas teraz zabija.
Adam beknął.
[Adam] Zawsze byłeś nieokrzesanym gburem tatusiu. Przecież nie napiszę o twoim bekaniu! To by było chore! To by było… niezwykle oryginalne swoją drogą.
Adam nie wiedząc co robić, wszedł do obrazu.
[Adam] Nie! Nie chcę opisywać obrazu. Po co to komu? Ludzie nie mają oczu, żeby opisywać im obraz?
Adam tak naprawdę oczu nigdy nie miał.
[Adam] Ale tutaj nigdy o nic tak napawdę nie chodziło. Zobacz tam. Dziecko biegnące do swojego rodzica. Czyż to nie piękne? Już wiem o czym napisze.
Kiedy Adam zasiadł do pisania pięknego wiersza. Takiego, jakiego świat nie widział. Byłby to najpiękniejszy wiersz na świecie, gdyby ktoś go w tej chwili nie zabił.
Adam więc poszedł do sklepu. I żałował, że zabił sprzedawce, gdyż nie umiał mleka znaleźć.

Re-make poraz N-ty

Znowu wracam na WordPressa. Pomysł z forum był chybiony.
Mam się fajnie, bo sobie domenę “socek.org” kupiłem. Nawet fajna sprawa.

Dziękuje Betonowi i Phoenixowy za pomoc.

Trochę snu

Nieznany sen przyszedł do mnie i mówił o nieśmiertelności. Mówił jak domokrążca, który chce sprzedać swój towar za zbyt dużą cenę. Ale ja już przecież nie żyłem. Przerwałem mu więc i zapytałem się jak się nazywa. Nie odpowiedział. Po prostu wstał i wyszedł. Pozostawił mnie z moimi myślami i krzesłem, na którym siedziałem. A ja tak bardzo chciałem się położyć.

[Adam] Edward! Nie śpij w pracy!
Obudziłem się i spojrzałem na zegarek.
[Edward] Od 10 minut jestem po pracy.
[Adam] Ale od dwóch godzin śpisz. Nie śpij tyle, bo prześpisz koniec pracy. Narazie
[Edward] Narazie
Jestem stróżem w prywatnym budynku. Idę do pracy na 18:00, wychodzę z pracy o 8:00. Po pracy przychodzę do domu, wyciągam pistolet i strzelam sobie w łeb. A następnego dnia znowu do pracy…

Władca Trzech Bram odc.3

Michał wstał. Ciemność była wszędzie.
[Michał] Nigdy nie byłem w tym miejscu. Gdzie ja jestem?
Podłoga była ciemnością. Przestrzeń była ciemnością. Ale wszystko było widać. W tym miejscu Bóg chyba zapomniał oddzielić światło od ciemności. Michał zauważył Samaela.
[Michał] Samaelu! Żyjesz?
[Samael] Tak panie.
Samael wstał także, ale poruszał się na wszystkich swoich kończynach.
[Samael] Gdzie jesteśmy?
[Michał] Nie wiem Samaelu. Nigdy tutaj nie byłem. Ale pamiętam takie miejsce jak to. To było przed stworzeniem świata. Z takiej… materii, albo nawet jej braku, Pan stworzył ziemię. I szczerze mówiąc nie wiem co się z nami stało. Czyżby Bóg nas zniszczył i tak wygląda śmierć archanioła i demona?
Michał i Samael zaczęli się rozglądać. Po krótkich poszukiwaniach wyraźnej ciemności znaleźli coś szarego.
[Samael] Co to może być panie?
[Michał] Nie wiem. Przypomina ścianę. Jest trochę większa od największej rzeczy jaką widziałem.
[Samael] Czyli?
[Michał] Od bramy piekielnej.
[Samael] Patrz panie. Na tej ścianie jest coś napisane.
[Michał] To nie jest pismo. To są pieczęcie. A to nie jest ściana.

Telepatyczne rozmowa między Michałem a Gabrielem.
[Michał] Gabryś, jesteś tam?
[Gabriel] Misiu! Myślałem, że nie żyjesz. Nie ma cię ani na ziemi, ani w piekle, ani w niebie. Gdzie jesteś?
[Michał] Nie wiem gdzie jestem. Ale mam nadzieję, że tutaj dotrzesz. Znalazłem coś co zwali cię z nóg. Znalazłem czwartą bramę.
[Gabriel] Że kurwa co?!
[Michał] Nie przeklinaj. Dobrze wiesz, że tego nie lubię.
[Gabriel] Kurwa! Przepraszam. Ale jak to kurwa czwartą bramę?!
[Michał] Ehhh… Przyjdź i sam zobacz. Spróbuje cię jakoś nakierować.

Przed wielką bramą stanął w końcu także i Gabriel.
[Michał] I jak ci się podoba?
[Gabriel] To jest większa brama od tej, którą stworzyliśmy w piekle.
Gabriel dotknął wielkiej ściany.
[Gabriel] Czuć tutaj rękę mistrza. Czyżby Bóg, w tajemnicy przed nami, stworzył czwartą bramę? Ale po co? Chciał kogoś zamknąć? Albo ukryć coś przed nami?
Gabriel przyjrzał się pieczęciom.
[Gabriel] To nie są pieczęcie jakie my mamy na swoich bramach. Bardzo możliwe, że tego nie zrobił Bóg. Choć może…
[Michał] Co się stało?
[Gabriel] Ten znak. To znak Boga. Ale jest odwrócony. Więc nie wiem. Do tego długość zaklęcia jest dziwna. My używaliśmy 6 znaków. Jeden oznaczający co, drugi przez kogo, czyli mnie, trzeci drugiego stwórcę, czyli boga. 3 ostatnie to samo zaklęcie. Tutaj jest ich 11. Zupełnie nie wiem co to może oznaczać. Ale jedno jest pewne, to na pewno jest czwarta brama.
[Michał] Uda się je otworzyć?
[Gabriel] Chcesz otworzyć tą bramę nie mówiąc nic Bogu?
[Michał] Bóg wysłał mnie tutaj z jakiegoś powodu. Pewnie chce, abyśmy otwarli tę bramę, ale z jakiegoś powodu nie chce tego zrobić sam. To uda się ją otworzyć?
[Gabriel] Nie wiem. Możemy spróbować. Ale w tej chwili jest nas trochę za mało.
[Michał] O kim myślisz? Rafi na pewno tutaj nie przyjdzie, po tym co chciałem zrobić.
[Gabriel] Rafi już jest spokojny. Porozmawiam z nim i przyjdzie.
[Michał] A Lucek?
[Gabriel] Nie, Lucek nie przyjdzie. Siedzi z Bogiem w swojej katedrze i nie chce z niej wyjść. To chyba miało związek z tym co się stało.
[Michał] Rafi wystarczy, aby otworzyć tą bramę?
Gabriel popatrzał na Samaela.
[Gabriel] Nie, nie wystarczy. Ale mamy jeszcze kogoś.

Przed czwartą bramą zebrało się trzech Archaniołów i ich demony.
[Gabriel] A więc jesteście tutaj wszyscy. Nikt z nikim nie może walczyć, to ważne! Każdy powinien być wypoczęty. Jeśli ktoś nie jest, niech mówi teraz, bo później może być za późno.
Mała pauza
[Gabriel] Teraz wszyscy musicie oddać tyle swojej energii ile zdołacie. Ja pochwycę waszą energię i spróbuję otworzyć te wielkie wrota.
Jak powiedział, tak zrobił. Teraz czwarta brama została otwarta. Wszyscy więc weszli do środka. Było to okrągłe, duże pomieszczenie. Na środku leżała na brzuchu jakaś osoba. W jakiś dziwny sposób była przywiązana plecami do ziemi. Osiem lian, albo dziwnych zielonych sznurów, wychodziło z jej pleców. Każda liana była przymocowana, chyba jakimś dziwnym zaklęciem, do ziemi na namalowanym okręgu, dzieląc ten okrąg na 8 równych części. Gdy stwór usłyszał, że ktoś idzie, to spojrzał na przybyszów wykrzywiając nienaturalnie głowę w górę. Tak jakby twarz mu wyrosła na plecach. Nienaturalnie dla człowieka oczywiście. A skórę na twarzy miał dziwnie posklejaną. Tak jakby, zaraz miała mu się ta twarz rozpaść.
[Stwór] Witam przybyszów. Pozwólcie, że się przedstawię. Nazywam się Baal i jestem tutaj gospodarzem.

Władca Trzech Bram odc.2

Michał przebudził się już zupełnie. Czas na zmiany. Michał nawiązał kontakt telepatyczny.
[Michał] Samaelu.
[Samael] Tak panie?
[Michał] Mamy robotę.
[Samael] Oczywiście.

Samael wyglądał prawie jak człowiek. 2 ręce i 2 nogi. Do tego jeszcze ogon. A jego kolana i łokcie mogły się zginać w obydwu kierunkach. Większość czasu spędzał na czworaka. Nie było to dla niego tak trudne, jak dla człowieka z uwagi na jego anatomię. Samael żył na ziemi. Ukryty, ale wolny.
[Michał] Minęło dużo czasu odkąd ostatni raz schodziłem na ziemię.
[Samael] Powód musi być waży w takim razie. Cóż to się stało panie?
[Michał] Nadchodzi koniec świata. A my musimy mu zapobiec.
[Samael] Koniec świata? Władca Trzech Bram nie chciał jeszcze kończyć świata, z tego co mi wiadomo.
[Michał] Nie bądź głupi Samaelu! Po pierwsze, to nie sprzeciwiłbym się Bogu. A po drugie, to nie on chce końca świata. Nikt nie chce. Ale jest duże prawdopodobieństwo, że koniec nastąpi. A my mamy temu zapobiec.
[Samael] A w jaki sposób nastąpi ten koniec? I jak chcesz temu zapobiec?
[Michał] Raf, posłaniec Boga, zakochał się w ziemskiej dziewczynie. Za niedługo zechce ją zapłodnić i spłodzić syna. Kara Boska za złamanie zasad jednak go nie ominie. Zostanie zgładzony, co doprowadzi do buntu aniołów. Wtedy nastąpi wielka wojna. Przeżyje tylko Gabryś, który zgładzi Boga.
[Samael] Niezbyt optymistyczna przepowiednia. A jak chcesz zapobiec tej wojnie? Chcesz zgładzić Gabriela? Albo może Rafaela?
[Michał] Nie będę zabijał własnych braci! Do tego nie mogę zgładzić Rafa tak czy owak, bo to doprowadzi do wojny. Trzeba zgładzić niepostrzeżenie tą ziemską kobietę. Wtedy Rafael nie będzie miał już dla kogo złamać przykazań Boga. I dlatego Ty mi jesteś potrzebny. Musimy znaleźć tą niewiastę. I najlepiej gdybyś ty sam ją zgładził.
[Samael] A ty panie będziesz miał wtedy czyste ręce? Rozumiem.
[Michał] Ruszajmy!
I zniknęli. Nie wiedzieli jednak o tym, że ktoś inny słyszał ich rozmowę.
[Gabriel] Drogi Misiu. Nie wiem kto ci zdradził tą przepowiednie. Nie wiem co jutro się stanie. I nie mam pojęcia, czy to ja zgładzę naszego władcę. Ale wiem, że nie pozwolę ci nikogo zabić. Ani człowieka, ani archanioła, ani demona.
I zniknął, by ich śledzić.

W czasach ósmego dnia…
[Bóg] Michale. Obiecałem ci, że stworzę zastępy aniołów, którymi będziesz władał. Nie okłamałem cię. Oto tysiąc twoich podwładnych. Za każdym razem, gdy narodzi się nowy człowiek, narodzi się także nowy anioł. Kiedy człowiek zginie, anioł zginie razem z nim. A śmierć dla człowieka, oznaczać będzie piekło. Gdy odpokutują swą karę, przejdą do nieba. A wtedy staną się jednością ze swoim aniołem stróżem.
[Michał] Jestem zaszczycony.
[Bóg] Jednak to nie wszystko. Każdy z was, moje archanioły, dostanie sługę - demona. Michale, ty dostaniesz stwora, który będzie znał każdego człowieka, jego życie, oraz imię jego stróża.
[Michał] Nazwę go Samael, demon wiedzy. Będzie podobny do człowieka, ale aby go odróżnić, dam mu ogon stworzony z jednego mego piura.
[Bóg] Rafaelu, ty dostaniesz władcę wszystkich zwierząt. Abyś znał każde zwierzę na niebie i ziemi.
[Rafael] Imię jego będzie Lewiatan, demon instynktu. Nie będzie żadnym zwierzęciem ziemskim, lecz smokiem. Aby każde zwierzę go znało i słuchało.
[Bóg] Lucyferze, tobie dam demona, który będzie znał czyny, myśli oraz lęki wszystkich ludzi. Abyś mógł umiejętnie i sprawiedliwie wymierzać karę.
[Lucyfer] Nazwę go Azael, demon czynu. Nie będzie miał wyglądu czy materii. Będzie razem ze mną w piekle. Porozumiewać będziemy się telepatycznie.
[Bóg] A tobie Gabrielu, zwany stwórcą, kogo dać?
[Gabriel] Jestem stwórcą, bo dałeś mi taką moc. Mogę sam sobie stworzyć demona jakiego będę chciał. Stworzę więc demona silniejszego od trzech pozostałych. Będzie on żył na ziemi, abym mógł ją obserwować. Będzie wyglądał jak ptak. Rozpiętość skrzydeł będzie miał taką, że zasłoni słońce. A będzie się ukazywał ludziom tylko przy wyjątkowych sytuacjach. Nazwę go Behemot, demon początku i końca. Jako jedyny będzie umiał otwierać wszystkie bramy jakie stworzyliśmy.
[Bóg] A więc niech tak będzie.

Gdzieś wysoko w przestworzach.
[Samael] To tutaj panie. Tam mieszka ta kobieta.
[Michał] Więc do roboty.
Nagle nadleciał Lewiatan i zaatakował Michała swoją paszczą. Archanioł zrobił unik. Gabriel to wszystko widział i się głęboko zdziwił. Michał i Samael nadal go nie widzieli.
[Gabriel:do siebie] A więc przewidziałeś to Rafaelu.
[Michał] Co jest? Skąd tu Lewiatan? Czyżby Raf tu gdzieś był?
[Samael] Wątpię panie. Prawdopodobnie Lewiatan został tutaj, aby bronić tej kobiety.
[Michał] Widać otwarta walka jest nieunikniona.
Lewiatan ponowił atak. Jako smok mógł pluć ogniem, z czego bez skrupułów korzystał. Dwie ogniste kule poleciały w stronę Samaela i Michała. Michał przywołał swój miecz i nim zablokował obydwie kule. Samael był najszybszym z demonów. Od razu po bloku Michała zaatakował swoimi pazurami Lewiatana. Walka dwóch demonów, tego się nie spotyka często. Lewiatan niestety nie był dobrym wojowanikeim, więc dość szybko zaczął przegrywać batalię na pazury. Nagle nadleciał Behemot i rozdzielił skrzydłami swoich braci.
[Michał] Skąd on tu?
[Gabriel] Nie pozwolę ci nikogo zabić Misiu!
[Michał] Gabryś! Nie widziałeś tego co ja. Musimy temu zapobiec.
[Gabriel] Ale nie w ten sposób.
[Michał] A niby jak? Jeśli znajdziesz inny sposób, to z chęcią go spróbuję.
[Gabriel] Nie wiem. Ale na pewno jest jakiś inny sposób.
[Lewiatan] Już i tak za późno.
Rafael nadleciał z mieczem w ręku i zaatakował Michała. Nawiązała się między nimi walka.
[Gabriel] Behemot! Rozdziel ich!
[Lewiatan] Choćbym miał zginąć, to nie pozwolę na to!
Lewiatan złapał Behemota i zaczęli walczyć między sobą.
[Samael] Odkąd żyję nigdy nie widziałem czegoś tak interesującego.
Samael zaczął atakować Rafaela. Rafel szybko musiał przejść do defensywy. Gabriel wyciągnął swój miecz i zaatakował Michała.
[Gabriel] Nie myślisz chyba, że pozabijamy się tu dzisiaj?
[Michał] Musimy wszyscy chronić nasz świat, zamiast walczyć.
Ale jego słowa nie przyniosły efektu. Archanioły i demony nadal walczyły między sobą.
[Bóg] Wystarczy!
I wtedy wielki błysk zabrał wszystkich walczących.

[Michał] Panie! Czemuś mnie opuścił?